Osadnicy: Narodziny Imperium – Beatus, qui tenet

Fani gier, filmów, komiksów czy książek mają to do siebie, że wprost uwielbiają tworzyć listy. Najładniejszych, najciekawszych, najbardziej zaskakujących itd. Sam – gdy akurat nie mam co robić – układam posiadane planszówki w różnego rodzaju rankingi. Toteż mam swoje „TOP 10 gier rodzinnych”, „TOP 3 gry z kostkami”, „5 gier do, których już nigdy nie siądę” – można by długo wymieniać. Jednak z pośród wszystkich tych zestawień jedno jest na świeczniku od samego początku – zestawianie „Chcę mieć!” To tu rotacja tytułów jest największa – zapowiedzi wspinają się po szczebelkach, by po jakimś czasie – spędzonym na przeglądaniu zdjęć, instrukcji i rozgrywek – spaść na samo dno lub trafić na półkę.
Osadnikom udało się utrzymać na samym szczycie tej listy – od przecieków o planowanym wydaniu, aż po premierę. Czytaj dalej

Królestwo w Budowie – Gra uniwersalna

Niewiele jest tytułów w równej mierze nadających się na wstęp i rozwinięcie przygody z planszówkami. Jeszcze mniej przychodzi mi do głowy, gdy poproszony miałbym wymienić grę, w którą sam – z przyjemnością – zagrałbym z osobami całkowicie nowymi w naszym hobby. Sensowne balansowanie między prostotą zasad, a głębią rozgrywki to sztuka, której opanowanie często wymaga od autora lat wprawy. Zauważalnie lepiej sprawdzają się w tej materii gry w stylu europejskim, czego przykładem i to nie pierwszym z brzegu jest Królestwo w Budowie. Czytaj dalej

Kingsport Festiwal – (drewniane) Zło, śmierć i zniszczenie.

Wydarzenia te miały miejsce lat temu niespełna 30. Czasu owego byłem już młodzieńcem, wiele widziałem i jeszcze więcej zobaczyć pragnąłem. Wyczekiwałem nowego, nigdy syty – wiecznie poszukujący odpowiedzi na pytania, jakie stawiała przede mną nieprzenikniona rzeczywistość i to, co od zawsze stało za jej kurtyną. Trudno jest dziwić się memu zapałowi – wychowałem się w domu pełnym opasanych w skórę książek, których fantastyczne ilustracje od pierwszych lat dzieciństwa rozbudzały w mej wyobraźni wizje innych światów. Każdą wolną chwilę poświęcałem odnalezieniu klucza łączącego owe obrazy z dzieciństwa, gdyż o istnieniu łącznika byłem  gruntownie przekonany. Tułałem się więc od miasta do miasta, równie często odwiedzając akademickie biblioteki, co kurhany zapadając się pod ciężarem własnej starożytności. Pragnąłem znów chwycić poczętą w dzieciństwie nić – pobiec za nią ku krainie, która wciąż pozostawała gdzieś za kolejnym progiem – zawsze o krok przede mną.
Wtedy nie miałem jeszcze pojęcia o niewypowiedzianej grozie, która zawsze czyhała w mych snach, a której zdawałem się nie dostrzegać. Czytaj dalej

Waleczne Piksele – wiele możliwosci w niskiej rozdzielczości

Ostatnimi czasy w branży gier wideo możemy zaobserwować prawdziwy zwrot ku przeszłości. Co rusz pojawiają się tytuły, które na pierwszy rzut oka przypominają produkcje rodem z lat 80-tych, kiedy to rządziły telewizory kineskopowe, a pady zwisały na przewodach. Nie dajmy się jednak zwieść archaicznej grafice – w tych wydawałoby się niewielkich produkcjach kryje się głębia możliwości, której niejednokrotnie brak „dużym” tytułom.
Waleczne piksele – najnowsza gra karciana wydawnictwa Portal – świetnie oddaje ducha swych rozpikselowanych protoplastów. Tu również niepozorna forma kryje pełne możliwości wnętrze. Czytaj dalej

Splendor – Od zera do jubilera

Ozdoby towarzyszą nam od wieków. Od ludzi pierwotnych z ich kościanymi naszyjnikami, przez wyperfumowane egipskie damy noszące kolie wysadzane drogimi kamieniami, po raperów obwieszonych złotem. Bez względu na walory estetyczne – co wszak jest kwestią gustu – wszystkie świecidełka, nim zawisną na czyjeś szyi lub przyozdobią dłonie – muszą odbyć drogę od pełnej pyłu kopalni, po ręce wprawionego rzemieślnika lub artysty. Czytaj dalej

Maskarada – wino, kobiety i blef

Mistrz uniósł wieko niewielkiej szkatułki. W obitym atłasem wnętrzu umieszczono kilkadziesiąt złotych monet oraz szczupłą talię kart. Z wyglądu przypominała popularnego na dworze Tarota, lecz część zebranych doskonale widziała, że gra niewiele ma wspólnego z sztuką czarodziejską.
– Doroczny bal maskowy lady Salvaras odbędzie się za 10 dni. Interesem gildii jest abyście byli tam obecni i zdobyli wszelkie niezbędne informacje oraz – jeżeli nadarzy się okazja – coś więcej.
Obleczony w czarny strój mężczyzna spojrzał po zebranych przy stole. Wśród doświadczonych braci zauważył kilka nowych twarzy, arystokratów, rzezimieszków, chłopców stajennych – gildia zawsze miała własne – dość pokrętne – kryteria rekrutacji.
– Dziś po raz kolejny przeprowadzimy „grę”. Nowym przypominam, że ma na celu wyćwiczyć waszą retorykę, intuicję i blef – to one, a nie ostrza będą waszą bronią podczas Maskarady. cel jest prosty – zachować swą tożsamość w tajemnicy, a zarazem odkryć kto kryje się za „maską” przeciwnika.
Zwycięzcę czeka nagroda – mówiąc to Mistrz zagrzechotał monetami spoczywającymi na dnie szkatułki – zatem do dzieła bracia – niech zatańczą kłamstwa! Czytaj dalej

Przebiegłe Wielbłądy – Pustynny bukmacher

Pistolet sygnałowy poszybował w górę – huk, wrzask i ruszyły…
– Proszę państwa cóż za emocje! Dziś pod gizyjską piramidą jest wyraźnie goręcej niż zwykle, a to dopiero pierwsza gonitwa w tegorocznym Grand Prix!
Mamy już jednak swoich faworytów. Nie zdradzę swoich typów, ale w kuluarach mówi się o świetnej formie Czerwonego Kąsacza. Z drugiej strony prasa branżowa – w tym sam „Word of Humps” – podkreśla znaczny wzrost formy Żółtej Błyskawicy – czyżby powrót na piedestał po 2 latach przerwy?
– Abedin, skończ klekotać – nikogo tu nie interesują twoje typy! Tam na dole dzieje się już naprawdę sporo! W tej Chwili Niebieski Skoczek wykonał piękne podwójne salto na grzbiet błyskawicy, dając sobie tym samym świetną pozycję, by atakować czołówkę!
Farid, Skoczek nie ma szans; doskonale wiemy, o jego niezrównoważonej naturze – zawsze opada z sił pod koniec wyścigu. Czarnym koniem może tu być Biały Pył – spójrzcie tylko – łyknął wody i już jest w czołówce! Czytaj dalej

Summoner Wars: Alliances – Nowe przymierze [Zapowiedź]

Zrujnowane krypty majaczyły pośród skarłowaciałych drzew, których powykrzywiane konary kołysał chłodny północny wiatr. Suche, niemal pozbawione zieleni przypominały o nadchodzącym przesileniu. Otaczająca cmentarz przyroda poddawała się żelaznemu uściskowi śmierci i tylko gorejące gdzieniegdzie pochodnie wydawały się wciąż walczyć z nieubłaganym upływem czasu…
Ellien nie dostrzegał już tych subtelnych różnic – wyblakły w nim niczym barwy na starym gobelinie. Pozostało jedynie światło objawiając istotę iluzji, jaką jest życie i śmierć. To w nim umarł
i narodził się na nowo – na wieczność. W jego blasku cel nareszcie stał się jasny i klarowny – nie ma sensu bronić tego świata, gdy prawda leży poza ramami zwykłej egzystencji.
Najwyższy czas, by wszelkie istoty żywe, umarłe i nieumarłe poznały tę prawdę i przyjęły wolę Elliena. Tak, jak on przyjął blask prawdy. Czytaj dalej

Do pleacaka #12: Łap prosiaka (i psiaka też)

W lutym 2014 r. ponad dwie godziny zajęło sokólskim policjantom złapanie prosiaka, który uciekł z gospodarstwa w miejscowości Nowa Kamionka. Hitem internetu stał się wówczas film, na którym widać jak policjanci nieudolnie próbują złapać zwierzę… Warto dodać, że zwierze to nie nosiło okularów, a w racicach nie trzymało dużej paczki popcornu. Najwyraźniej policjanci z Nowej Kamionki nie grali w grę Łap prosiaka… Gdyby było inaczej, z całą pewnością łapanie zwierzaka nie zajęłoby im aż 2 godzin… ;)

Czytaj dalej

Summoner Wars #4 – Przegrupowanie cz. II „Odwet Bellora”

Woda sięgała im po uda, stawiając coraz większy opór, jednak w porównaniu z otaczającym ich powietrzem – stanowiła najmniejszy problem. Było ciężkie i wilgotne, wypełniał je fetor, jakiego dotąd nie spotkali nawet na stygnącym polu bitwy.
– Jesteśmy coraz bliżej, jeżeli nie napotkamy dodatkowych trudności, nocą opuścimy bagna.
Mówiąc to kapitan przeciął zagradzająca drogę cierniorośl. Brunatno-zielony sok spłynął po ostrzu skapując do mętnej wody.
[…]
Pnącza szczelnie oplotły unoszące się na wodzie zwłoki. Po długich na kilka cali kolcach popłynęła krew, spływając cienkimi strużkami w mętne bagienne wody. Po chwili golem ruszył z miejsca  wlokąc za sobą nowe „ramiona”.
Czytaj dalej