ROZWIĄZANIE KONKURSU „Planszówkowa kronika kryminalna”
Kolejny konkurs rozstrzygnięty. Dzięki Wam wiemy już, że podstawową zbrodnią planszówek jest kradzież czasu.
Przekonajmy się zatem, kto najlepiej opisał ów niecny proceder … Czytaj dalej
Kolejny konkurs rozstrzygnięty. Dzięki Wam wiemy już, że podstawową zbrodnią planszówek jest kradzież czasu.
Przekonajmy się zatem, kto najlepiej opisał ów niecny proceder … Czytaj dalej
Tworzenie kontynuacji hitu zawsze obarczone jest sporą dozą ryzyka. Kto pisze się na podobne zadanie, musi brać pod uwagę niezliczone porównania z oryginałem… Niejednokrotnie nawiązanie do ciepło przyjętego pierwowzoru nie wystarcza, by zadowolić rzeszę oczekujących fanów, stąd też od książek, przez komiksy, filmy, gry wideo, a na planszówkach kończąc – każde medium ma swoje własne przykłady sequeli, które z jakiegoś powodu uważa się za nieudane lub przynajmniej niedorastające do wielkości poprzednika. W dzisiejszej recenzji sprawdzimy, jak na tym polu poradził sobie Cédrick Chaboussit, autor święcącego trumfy na targach Spiel 2013 – Lewisa & Clarka, wracający tego lata z Dzienniakami pełnymi odkryć słynnych podróżników. Czytaj dalej
Tworzenie samodzielnych dodatków do gier nie jest zadaniem łatwym. Z jednej strony należy przygotować kompletny produkt, przystępny dla nowego klienta, z drugiej zaspokoić wymagania fanów serii wyczekujących odpowiedniej dozy zmian i nowości. Najlepiej z tego typu bojów wychodzą tytuły oparte na budowaniu talii, jak chociażby kochany przez niemal wszystkim Dominion lub mniej znane, lecz równie dobre Ascension. Dziś sprawdzę na ile sztuka ta udała się nowej odsłonie Walecznych Pikseli. Czytaj dalej
Wieść o ponownym pojawieniu się kamieni przywołań zataczała coraz szersze kręgi.
Nawet dla najodleglejszych krain czas błogiej obojętności dobiegał końca…
Górskie granie rozbrzmiały echem runicznych rogów,
z głębi ziemi nieustannie dobiega dudnienie kowalskich młotów,
przewodnicy karawan omijają pustynie dalekiego południa,
podmokłe puszcze nieomal gęstnieją w oczach,
miasta tańczą w rytm słów fanatyków i manipulantów, niczym marionetki animowane sznurkami kuglarza,
zaś każdy ostrożny człowiek wypatruje zagrożenia w najmniejszym nawet cieniu.
Czytaj dalej
Przekazanie pieczy nad wydobyciem w ręce gildii magów okazało się trafną decyzją. Pierwsze efekty zaobserwowano już po tygodniu, miesiąc później sytuacja wymagała sprowadzenia trolii, które zajęły się nadmiarem zalegających w korytarzach kamieni.
Po oczyszczeniu cenny surowiec trafiał bezpośrednio do pracowni mistrza Piklo – tam, w blasku wszystkich odcieni fioletu, dniem i nocą pochylano się nad ujarzmieniem mocy kamieni i ich odłamków. Modyfikowano uzbrojenie, nasycano pancerze, tresowano trolle – podziemna armia rosła w oczach pod niczego nieświadomą powierzchnią.
Kiedy po trzech pełnych obrotach, ostatnia kompania magów odebrała nowe berła, kopalnie wiły się znacznie dalej niż kiedykolwiek przedtem, a dzikie niegdyś trolle ponowie służyły głębinowym panom.
Nie mogli być lepiej przygotowani – kamień jest cierpliwy, lecz ich cierpliwość właśnie dobiegła końca.*
Kiedy wydawca, przypadkiem wysyła Ci dwa egzemplarze tej samej gry do recenzji – konkurs jest jedynym słusznym rozwiązaniem … Czytaj dalej
Peter Molyneux to prawdopodobnie jedna z najbarwniejszych postaci branży gier wideo. W ciągu 30 lat kariery dorobił się co najmniej kilku przydomków, z czego w Polsce przedstawiany jest zamiennie, jako „Boski” lub „Złotousty” Piotruś. Spoglądając z perspektywy czasu, trudno o określenia lepiej definiujące założyciela Bullfrog Productions. Pierwszy z wymienionych „tytułów” wiąże się z gatunkiem tzw. „god games”, których Peter jest niezaprzeczalnym ojcem, drugi zaś – w nieco prześmiewczy sposób – wskazuje na właściwą mu kwiecistość wymowy, połączoną z tendencją do niespełniania swych wizjonerskich obietnic… Czytaj dalej
Gry czasu rzeczywistego to w świecie planszówek wciąż dość nieliczna grupa, szczególnie, gdy pod uwagę weźmiemy tytuły, które wykorzystują ten typ rozgrywki w sposób zachęcający do powtórnych partii. Pośród nich lwią cześć stanowią – mniej lub bardziej typowe – iprezówki, toteż grupa, do której zaliczyć możemy bohatera dzisiejszej recenzji, z nielicznej staje się wręcz elitarną. Mowa tu o tytułach starających się ubrać równoczesną rywalizację w mechanikę nieco poważniejszą, niźli szukanie par i kompulsywne rzucanie się na kolorowe karty. Czy Herosom uda się zwyciężyć w tym nierównym pojedynku ze statystyką?
Czytaj dalej
Donald X. Vacarino znany jest planszówkowiczom przede wszystkim dzięki serii Dominion, która to wyprowadziła mechanikę budowania talii z jam zagorzałych karciankowców na planszowe salony. Aktualnie w skład flagowego projektu amerykańskiego autora wchodzi już 10 pozycji – w tym gry podstawowe, małe i duże dodatki, że o kartach promo nie wspomnę. Nic dziwnego, że po kilku latach gracze zaczęli zastanawiać się nad tym, czy Donald X. w ogóle zechce zająć się jakimikolwiek innymi projektami, a jeśli tak, to czy te sprostają pokładanym w nich nadziejom. Dzięki Królestwu w budowie przekonaliśmy się, że w dziedzinie typowych planszówek autor Dominiona nie ustępuje pola konkurencji, dziś zaś sprawdzimy, czy karciankowa „krótka forma” dorówna jakością jego słynnej „sadze”. Czytaj dalej
W szale zakupów, w nieodpartej chęci poznawania nowych tytułów każdy geek w pewnym momencie dochodzi do punktu, w którym szafy, portfel, rodzina lub przyjaciele zaczynają – mniej lub bardziej delikatnie – sugerować zwolnienie obrotów. Moment ten przychodzi wraz z wyrobieniem własnego planszówkowego gustu, kiedy to mniej więcej wiemy już, jakie gry uważamy za warte miejsca na półkach, a z którymi możemy się pożegnać. Sam rozstałem się w ten sposób z ponad 60 pełnoprawnymi tytułami oraz setką dodatków (tak, spora w tym zasługa LCG), toteż dziś już kilka partii niezawodnie decyduje o być albo nie być dla poznanej nowości. Piszę to wszystko gdyż gra, o której chcę Wam dziś opowiedzieć przetrwała wszystkie czystki, jakie zgotowałem swojej kolekcji na przestrzeni ostatnich siedmiu lat. I nie – nie z powodu zakopania pod stosem innych pudeł, co nomen omen mogłoby świetnie współgrać z jej tematem, lecz z racji niezmiennie zachwycającej mechaniki. Czytaj dalej
