Lumeria – powrót na wyspę bogów [Dodatki]

W niespełna rok od pierwszej wizyty ponownie cumujemy u brzegów Lumerii, by – wiodąc ku wiecznej chwale panteony Egipcjan i Azteków – raz jeszcze poddać się boskiej próbie strategii i taktyki.

Z naszą opinią na temat Lumerii Jakuba Siedleckiego mieliście już okazję zapoznać się w czasie fundowania gry na platformie zagramw.to i tu spoiler – była to opinia pozytywna ;)

Chwaliliśmy między innymi tak ważne dla nas osadzenie zdolności jednostek w temacie, a także potencjał regrywalności – budowany przez scenariusze, a przede wszystkim kolejne frakcje. Dziś – ponownie przedpremierowo – podzielimy się wrażeniami z ogrywania takich właśnie rozszerzeń, wprowadzających do świata Lumerii armie Egipcjan oraz Azteków, wraz z właściwymi dla nich bóstwami.

Egipcjanie prowadzeni do boju oślepiającą łaską Ra, nacierają na wroga z zapałem godnym synów rozpalonej pustyni. Ich rozpędzone Rydwany wbijają się w przeciwników z morderczym impetem, siejąc spustoszenie wśród słabszych formacji, a podążający śladem kół i kopyt Tarczownicy – choć nie tak waleczni –  idealnie sprawdzają się w roli ochrony dla wyjątkowo spostrzegawczych Łuczników.

Gdy jednak wysiłki żywych zawiodą, Egipcjanie gotowi są skierować swe spojrzenie ku drzemiącym w cieniu siłom zaświatów, powołując do życia Mumię – budzącą strach swą niezwykłą siłą i nieumarłą wytrzymałością oraz przywołując Wielkiego Skorpiona, króla pustynnych zabójców, sączącego jad w ciała rannych.

Sprawnie poprowadzona – armia boga Ra uderza precyzyjnie i skutecznie, bezlitośnie wykorzystując każdą lukę w obronie przeciwnika, do zadania dotkliwych ran.
A na tych, którzy ponad kontrolę wrogich jednostek przedkładają jeszcze bardziej jadowity styl gry, czeka Renenutet – bogini (krwawych) zbiorów, dostępna w rozszerzeniu Bóstwa II.

Aztekowie niesieni niczym na skrzydłach pierzastego węża Quetzalcoatla – azteccy wojownicy mkną przez pole bitwy z majestatem godnym orła i gibkością jaguara. Nie straszne im przeszkody, nie obcy długi marsz – zawsze gotowi do walki, lecz nie lekceważący konieczności odwrotu, nie mają sobie równych w taktycznym tańcu pośród wrogich formacji. Prawdziwym uosobieniem tych zdolności jest Nagual – zmiennokształtny czempion, który przybrawszy formę czarnego jaguara, potrafi doskoczyć do odległego przeciwnika, zaskakując go pełnym pierwotnej furii atakiem.

Ponadto, na nieszczęście każdego z adwersarzy Azteków, w podróż ku brzegom Lumerii wyruszył również legendarny Popocatepetl – niesiony rządzą zemsty wojownik, topiący żal po utracie ukochanej w krwi swych wrogów. Zadrży, kto stanie na jego drodze nie zaznając spokoju nawet w zaświatach.

Aztekowie to armia wyjątkowo mobilna. Począwszy od zdolności ich boskich patronów – Quetzalcoatla i Itzpapalotl (dostępna w dodatku Bóstwa II), przez cechy niemal każdej z jednostek – na pierwszy plan wybija się niezwykła łatwość w odnajdowaniu drogi do celu. Dla nieugiętych wojowników przeciwnik stanowi ledwie kolejny cel polowania – zwierzynę, którą można przechytrzyć i osaczyć.

Od brzegów Lumerii raz jeszcze odbijamy w pełni zadowoleni.
Pomysły na nowe armie i bóstwa urzekły nas przemyślaną prostotą i solidnym balansem, a ich osadzenie w temacie oraz staranne zilustrowanie istotnie wpłynęły na przyjemność czerpaną z kolejnych potyczek.
Fanom poprzednich zestawów polecamy Pełną parą!

Wyspę bogów odwiedziliśmy dzięki:

0 Udostępnień