The Witcher: Adventure Game – czyli rzecz o nowościach

Potraficie przejść obojętnie obok zapowiedzi nowej gry, filmu, płyty czy książki? Szczególnie takiej, która dotychczas wydawała się Wam mało realna. Ja najczęściej nie. Zaczynam ponownie grzebać w niegdyś porzuconym temacie, przypominam sobie związane z zapowiedzią wątki; czasem przybiera to niewinną formę przyjemnej i krótkotrwałej fascynacji, czasem przeradza się w przewlekły i niezwykle zaraźliwy ‚hype’.

(Kto poszukuje „informacji” jedynie o grze i nie ma ochoty czytać moich przemyśleń niech czym prędzej przewinie artykuł do ostatniej sekcji)

Nie dalej jak wczoraj w planszówkowym światku zawrzało. Zaczęło się od tweetu prosto z Kolonii, z targów gier Gamescom, a dokładniej ze stoiska ekipy CD Projekt RED. Oto pośród zalewu informacji i materiałów poświęconych grze Wiedźmin 3 znalazło się zdjęcie, na którym widzimy okładkę gry planszowej! Okładkę przedstawiająca ni mniej, ni więcej znaną nam drużynę awanturników, a opatrzoną nazwiskiem Ignacego Trzewiczka oraz podtytułem Adventure Game. Cóż, nie będę zapewne daleki od prawdy jeśli przypuszczę, że mało kto nie był tym „przeciekiem” zaskoczony.
Na profilach znajomych z facebooka zaczęły pojawiać się liczne wpisy dotyczące gry, na bgg stworzono odpowiedni temat, a ja sam czym prędzej pospieszyłem z tą informacją na znane nam forum gry-planszowe.pl.

„Dziki gon”

Niespełna dzień po założeniu tematu mamy już 102 posty co daje w sumie 5 stron. Kilka godzin i otrzymujemy pełne spektrum możliwych reakcji na nowość.

Jest zaskoczenie, no bo jak to – tak bez zapowiedzi, tak od razu z gotową grą? A gdzie delikatne łechtanie fana, gdzie cykliczne podrzucanie obrazków z tworzenia gry, gdzie dzienniki autora? Wielu z nas uwielbia być karmionych dezinformacją, domyślać się ze strzępków informacji co szykuje wydawca. Budować sobie w myślach obraz gry idealnej. W przypadku gier wideo jest to praktyka nagminna w świecie planszówkowym na szczęście nie tak częsta i tym razem postanowiono z niej zrezygnować.

Skoro jednak wiemy, że gra powstaje to w takim razie huzia – czas ekstrapolować nasze oczekiwania na rzeczywistość. I oto roją się już posty wnioskujące na bazie materiału dowodowego, że gra może być nieciekawa, mało regrywalna, bądź – tfu – podobna do Talismana. Taka już natura „przecieków”, że generują domysły.

Co gorsza gra jest na licencji i dla dużego wydawnictwa (powiało korporacyjnym chłodem), toteż zapewne autor się sprzedał i kleci coś na kolanie byle wysupłać trochę grosza. Takie opinie również się pojawiają i być może byłbym skłonny im zawierzyć, gdyby Ci którzy takie obawy zgłaszają nie zapominali o tym, że autor jaki podjął się zadania to nie byle pierwszak w planszówkowym świecie, że zęby zjadł na grach fabularnych, że zbiera laury za oddawanie klimatu w swoich produkcjach. Niestety, jakoś tak to działa, że często widzimy tylko jedną stronę medalu.

Na przeciw niepewnych, czy wręcz rozczarowanych stają gotowi do ostrej polemiki fani uniwersum, i inni zarażeni optymizmem zapowiedzi. Już odkładają na preorder, już rzucają wyimaginowanymi kostkami, zwiedzają Wyzimę, siekają potwory. Przeszukują internet w poszukiwaniu nowych zdjęć, wyciskają każdą kroplę informacji z każdego piksela fotorelacji.

Ja obserwuję, czytam, cieszę się. Ufam Trzewikowi i REDom, jakoś tak po ludzku nie mam powodów, by tego nie robić. Pozwalam sobie na resztki tej serdecznej naiwności, stronię od słownych utarczek i czekam, bo dlaczego nie.
Od Zombiaków po Robinsona, gry Ignacego nigdy nie schodziły poniżej poziomu dobrego, ba jestem zdania, że poziom ten sukcesywnie wzrasta. Podobnie w przypadku REDów – ich wiedźminy są coraz lepsze i wątpię, by chcieli psuć sobie renomę firmując się słabą grą planszową. Pomyślmy, czy nie łatwiej dla zarobku zrezygnować z bezpłatnych DLC i zacząć żerować na graczach? Widać REDzi dostrzegają inną, lepszą drogę zarabiania na marce i ja w pełni ich w tej kwestii popieram.

Wracając jednak do samego hypeu – nie można zaprzeczyć, że istnieje i generuje masę zysków, a odpowiednie nim sterowanie daje firmie gigantycznego kopa na starcie. Sam wpadłem w jego pułapkę przy co najmniej kilku zakupach – o skutkach jednego z nich niebawem przekonam się i podzielę na ZnadPlanszy. Nauczony doświadczeniami staram się osłabiać euforię kapką realizmu – raz większą, innym razem mniejszą. Dzięki temu z listy pewniaków wiele firm i nazwisk wypadło, szczególnie pośród gigantów gier wideo jestem już zdecydowanie bardziej ostrożny, gdyż pole do manipulacji jest tu gigantyczne (ostatni przykład to gra na podstawie Obcego). Nigdy jednak nie zgodzę się na to, by z rzędu szufladkować jakąś inicjatywę i tym, którym zaufanie się należy na pewno go nie poskąpię.

The Witcher: Adventure Game – garść domysłów

Od wczorajszego przecieku minęło już trochę czasu, a jak wiadomo kilka godzin to dla internetu cała wieczność, toteż w sieci znalazły się zdjęcia prezentujące komponenty gry. Na ich podstawie możemy już z pewną dozą prawdopodobieństwa wysnuć nieco przypuszczeń.

Na pewno wiemy, że:

  • gra jest przeznaczona dla 2-4 graczy w wieku od 16 lat
  • przewidywany czas rozgrywki to 120 minut
  • ujawnione grywalne postacie to Geralt, Triss, Jaskier i Yarpen
  • każda postać ma specyficzne umiejętności i dedykowaną talię kart (cóż ona wyraża – nie mam pojęcia, być może zadania?)
  • główne postacie odwzorowano na planszy poprzez plastikowe figurki
  • gra zawiera dedykowane kości
  • oprawa graficzna bazuje na grze wideo, lecz obszar działania bliższy jest książkowej Sadze
  • gra ma być łatwiejsza w przyswojeniu od Robinsona
  • gra nie będzie tytułem czysto kooperacyjnym – jest tylko jeden zwycięzca
  • gra ukaże się w 2014 roku w polskiej wersji językowej
  • przygotowywana jest też edycja na iOS

Prócz tego:

  • Potwory występują tu w postaci pogrupowanej na dodatkowych planszach, lecz nie jest wiadome czy taka jest ostateczna wizja.
  • prawdopodobnie (co widać w górnej części planszy) na rozgrywkę wpływają karty wydarzeń
  • zwiedzając lokacje najpewniej będziemy przeżywać, dociągane z odpowiednich talii, przygody

Trzewik nie raz podkreślał, że stroni od kopiowania gier (w szczególności Talismana) i jak na razie idzie mu to całkiem nieźle.
W tej chwili moje skojarzenia lawirują gdzieś w okolicach Middle-earth Quest oraz Defenders of the Realm, z lekką domieszką Horroru w Arkham/Eldritch Horror. Są to jednak tylko i wyłącznie domysły, które jeśli się potwierdzą to zapewne w szczegółach, nie zaś w ogólnym podejściu do projektowania gry.

Galeria zdjęć udostępniona przez portal centrumher.eu, co ciekawsze elementy wyszczególniłem.

Tak czy inaczej na grę czekam, bo zarówno tematyka, jak i zasłyszana przystępna ciężkość rozgrywki mogą czynić z niej kolejną udaną inkarnację naszego towaru eksportowego, jakim jest opowieść o Białym Wilku.

Z drżącym medalionem na szyi 
pozdrawiam
Adam

63 Udostępnień