Waleczne Piksele 2 – Aktualizacja obowiązkowa

Tworzenie samodzielnych dodatków do gier nie jest zadaniem łatwym. Z jednej strony należy przygotować kompletny produkt, przystępny dla nowego klienta, z drugiej zaspokoić wymagania fanów serii wyczekujących odpowiedniej dozy zmian i nowości. Najlepiej z tego typu bojów wychodzą tytuły oparte na budowaniu talii, jak chociażby kochany przez niemal wszystkim Dominion lub mniej znane, lecz równie dobre Ascension. Dziś sprawdzę na ile sztuka ta udała się nowej odsłonie Walecznych Pikseli.

Niecały rok temu recenzowaliśmy dla Was pierwszą odsłonę cyklu Waleczne Piksele, dziś bierzemy się za kontynuację, a tymczasem w zapowiedziach wydawnictwa Portal nie tak dawno wylądowała część trzecia – jak widać seria prze do przodu i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie miała zamiar wyhamować (edycje nr 4 i 5 są w drodze). Przy tak prędko wydawanym cyklu zawsze istnieje szansa na popadnięcie w rutynę, czy też innymi słowy potoczne „odcinanie kuponów”, szczególnie gdy idzie o markę już stosunkowo znaną i lubianą. Warto wiec przed zakupem przyjrzeć się na ile nowa odsłona sprawdza się jako samodzielna gra, oraz jakie nowości oferuje posiadaczom „jedynki”.

Uwaga: tekst ten poświęcę przede wszystkim zmianom jakie Waleczne Piksele 2 wprowadzają względem swojej poprzedniczki, jeżeli nie znacie zasad oryginału zapraszam do lektury naszej wcześniejszej recenzji.

25 wspaniałych (wersja 2.0)

Nowe, niewielkie pudełeczko wydawnictwa Portal to przede wszystkim 25 całkowicie innych jednostek/dowódców. Ich zdolności często istotnie różnią się od tego, co widzieliśmy już wcześniej, jednak podczas wielu testów nie zauważyliśmy, by jakakolwiek z nich wyraźnie wybijała się pod względem użyteczności ponad karty z pierwszej odsłony. Dla nas jest to dość istotna cecha dobrych karcianek, bowiem jeśli czegoś w tym rodzaju gier nie lubimy, to właśnie dewaluacji kart.

Różnorodność zdolności nie idzie tu jednak w parze z większą komplikacją zasad, toteż nie ma różnicy, czy start w serii zaliczymy od numerka 1 czy też 2 – obie odsłony prezentują ten sam, średni poziom zaawansowani reguł. Nadal jest to karcianka oparta przede wszystkim na solidnym poznaniu talii jaką gramy oraz wykorzystaniu tej wiedzy w praktyce. Nie oznacza to jednak, że „aktualizacja” jednostek odbyła się bez jakichkolwiek istotnych nowości. Tą bez wątpienia jest możliwość zagrywania taktyk – specjalnych, trwających cztery tury bonusów, które swym działaniem obejmują zazwyczaj cały obszar gry. Taktyki występują jedynie na niektórych kartach – zamiast treści rozkazu, toteż można powiedzieć, że pod względem możliwości nowa talia jest nieco bardziej różnorodna. Znajdziemy wśród nich częściową ochronę przed obrażeniami, ograniczenia w zagrywaniu kart nakładane na przeciwnika, a także „bomby z opóźnionym zapłonem” niszczące jednostki w momencie zanikania działania karty. Być może samych taktyk nie jest wiele, jednak zważywszy na dynamiczny charakter gry oraz krótki czas partii, wraz z nowymi jednostkami wnoszą wystarczającą dozę świeżości dla osób rozważających zakup Pikseli 2 w charakterze dodatku.

Wybierz tryb gry

Jeżeli wachlarz nowych postaci wzmocniony taktykami to za mało, by przekonać Was do uzupełnienia kolekcji o nową odsłonę Walecznych Pikseli, być może garść różnorodnych trybów rozgrywki sprawi, że zmienicie zdanie.

Posiadając przynajmniej dwa różne zestawy z serii możemy – prócz reguł standardowych – zdecydować się na jeden z trzech dodatkowych wariantów:

  • Pojedynek 2 vs 2, oferujący zabawę czterem graczom. Tryb ten jest zdecydowanie najsłabszą z dodatkowych opcji. Gra traci tu na dynamice, wymaga znacznie większego skupienia oraz jeszcze lepszej orientacji w rodzajach kart. Owszem, pojawia się ciekawy element współpracy, dający możliwość ingerowania w odział sojusznika, sądzimy jednak, że jest wiele znacznie lepszych karcianek czteroosobowych – Piksele pozostawmy w systemie binarnym
  • Rozgrywkę ze wspólną talią. Wariant ten przypadł nam do gustu najbardziej, być może z racji mechaniki draftu, którą oboje bardzo lubimy. Zamiast osobnych talii, gracze w czasie partii dobierają karty z ogólnodostępnej puli, liczącej zawsze pięć sztuk. Podobnie jak w przypadku gry Small worold, jedynie karta usytuowana na syczcie rzędu jest darmowa, zaś każda kolejna pod nią kosztuje nas jedną monetę – walutę, którą w liczbie 5 sztuk pobieramy rozpoczynając rozgrywkę. Wydawane w czasie kupowania kart momenty możemy pobrać wykorzystując przypisaną do tej czynności akcję, co ponownie umożliwia nam zakupy lub blokuje przeciwnika, odbierając mu część jego własnych, wydanych wcześniej finansów. Wariant ten wnosi do gry znacznie większą dozę jawnych informacji, a co za tym idzie pozwala na nieco więcej planowania strategicznego, względem powszechnej dla tego tytułu taktyki. Jedynym minusem jest lekko wydłużony czas rozgrywki, związany z analizowaniem kart przed zakupem.
  • Składanie talii. Ostatnia z dodatkowych opcji zapewne nie jest obca tym, którzy czytują naszego bloga od początku. Oczywiście pikselowy deckbuilding daleki jest pod kątem zaawansowania od gier LCG, jednak możliwość wybrania dowolnych jednostek/dowódców spośród co najmniej 50 rożnych wzorów sprawi, że Wasze partie staną się jeszcze bardziej różnorodne i przemyślane.

Jak widać dzięki niewielkiemu zastrzykowi kart rozgrywka potrafi zmienić się w dość istotny sposób. Nam szczególnie spodobało się oddanie w ręce graczy większej kontroli and kształtem talii, czy to poprzez draft w czasie partii, czy też jej wcześniejsze przygotowanie.

Hardware

Patrząc na wykonanie kart i żetonów nie dostrzegamy najmniejszych różnić między pierwsza a drugą odsłoną serii – nadal spełniają swoje zadanie. Jedyną nowością w kwestii wykonania jest zaopatrzenie pudełka w przegródki na talie, co z łatwością pozwoli przechować obie części gry w jednym miejscu, bez obaw o to, że karty się pomieszają.

Minusem jaki dostrzegam w wydaniu drugiej odsłony Pikseli jest brak żetonów monet, które przydałyby się do oznaczania kart taktyki oraz w podczas rozgrywania jednego z wariantów. Nie jest to brak szczególnie istotny, jednak bardzo nie lubię, gdy gra – z pełną świadomością – wymaga ode mnie używania elementów, których sama nie zapewnia.

Czy chcesz dokonać aktualizacji?

Pierwszą edycję Pikseli chwaliłem przede wszystkim za upakowanie całych pokładów grywalności w talii zaledwie 25 kart:

Waleczne Piksele to zdecydowanie jedna z najlepszych „małych gier”, w jakie kiedykolwiek grałem. Oferowanych emocji i głębi próżno szukać w innych tytułach z podobnej półki cenowej. Przemieszczanie niewielkich rozpikselowanych wojowników po miniaturowym polu bitwy daje zaskakująco wiele satysfakcji. Atak, atak dystansowy, rekrutacja nowych jednostek, przemieszczanie do defensywy, by wesprzeć lidera, ratunek sytuacji potężnym rozkazem, taktyczne wykorzystanie poległych – to wszystko znajdziecie w 50 kartach i garstce znaczników, które bez problemu zmieszczą się w większej kieszeni.

Jako, że nowa odsłona jest pod kątem mechaniki niemalże lustrzanym odbiciem poprzedniczki, nie pozostaje mi nic innego jak nie tylko potrzymać wcześniejszą opinię, lecz również uzupełnić o kilka dodatkowych pochlebstw. Nowe karty odświeżają zabawę, a przy tym – nawet lepiej od „jedynki” – sprawdzają się w roli zestawu startowego, gdyż taktyki – jako nowy aspekt zasad – znacząco ubarwiają partie, co przy posiadaniu tylko jednego zestawu jest bardzo istotne. Starszych fanów serii na pewno zadowoli również część z nowych wariantów, oddających w ręce graczy większą kontrolę nad losem.

Waleczne Piksele 2 to aktualizacja obowiązkowa!

  • WYKONANIE: 9-/10

    + klimatyczna kolorystyka i grafiki stylizowane na jrpg

    + wysoka jakość kart i żetonów

    + zwięzła i dobrze napisana instrukcja

    +/- sporo tekstu mimo wszystko może zrazić

    – brak żetonów monet w zestawie

  • MECHANIKA: 8+/10

    + spore możliwości …

    + … wpisane w przystępną mechanikę

    + krótki czas pojedynczej partii

    + maksymalne wykorzystanie materiału (niewielkie wymiary)

    + jako dodatek wnosi wiele nowych taktyk (dosłownie i w przenośni)

    – jako zestaw startowy bez dodatków z czasem się znudzi

    – może przytłoczyć ilością tekstu na kartach i liczbą możliwości z nimi związanych

  • OCENA: 8,5/10

    Nowe Waleczne Piksele to udany powrót do ośmiobitowego świata. Dwójka sprawdzi się równie dobrze w roli startera, jak i odświeżającego grę dodatku. Zasady pozostają proste, gama możliwości podwojona, a wszytko to wciąż mieści się w kieszeni.

Dziękujemy wydawnictwu Portal za przekazanie egzemplarza gry do recenzji.