„ZnadPlanszy” nie zawsze musi unosić się aura rywalizacji. Najlepszym dowodem na to jest istnienie gier kooperacyjnych. Tę kategorię poświęcamy recenzjom, przeglądom i artykułom poświęconym grom, w których najważniejsza jest współpraca.

Top 10 gier planszowych Pełnej pary (+KONKURS „Moje Top 3”)

„Jaka jest twoja ulubiona gra?” to pytanie, które w ciągu całej naszej planszowej przygody słyszeliśmy najczęściej. I o ile od pewnego czasu jestem w stanie odpowiedzieć na nie bez zająknięcia, tak stworzenie pełnej listy TOP nie było już tak proste. Ba, właściwie nigdy nie myślałem w tych kategoriach o naszej kolekcji, zaś publikowane na forum top-wyliczanki zawsze były dyktowane chwilą. Są jednak okazje, które należy uczcić w odpowiedni sposób, a tych nazbierało się nam co najmniej kilka… Czytaj więcej

Horror w Arkham: Gra karciana [Zasady gry i recenzja]

Kiedy 8 lat temu sięgaliśmy po prozę H.P. Lovecrafta nie mogliśmy wiedzieć, że niewinna lektura sprowadzi na nas kompletne szaleństwo na punkcie gier planszowych. Gdyby nie Samotnik z Providence i inspirowany jego twórczością Horror w Arkham, pewnie długo nie słyszelibyśmy o tym jak fantastycznym sposobem na spędzenie wolnego czasu mogą być plansza, kości i pionki. Nic zatem dziwnego, że karciana inkarnacja naszej pierwszej nowoczesnej planszówki musiała doczekać się odpowiedniego potraktowania na blogu.
Czytaj więcej

Mechs vs. Minions [Zasady i wrażenia z rozgrywki]

Mechs vs. Minions to gorąca nowość przygotowana przez wydawcę słynnego League of Legends. Czy jest to jednak pełnoprawny produkt, a może wydmuszka bazująca na słynnej marce? Na to i wiele innych pytań odpowiadam (dosłownie) w naszym pierwszym audioblogu. Czytaj więcej

Mansions of Madness Second Edition – Stając u progu szaleństwa

„The oldest and strongest emotion of mankind is fear, and the oldest and strongest kind of fear is fear of the unknown” H.P. Lovecraft

Czytaj więcej

Wideorecenzja Pełną parą #1: Zombicide: Black Plague

Trudno ostatnimi czasy o popkulturowy motyw bardziej żywotny (jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało) od tematu zombie. Zewsząd atakują nas filmy, seriale, książki, komiksy i gry wideo podgryzane przez mniej lub bardziej żywe trupy. Planszówki także mają w tej dziennie sporo do powodzenia, a jeśli chcielibyśmy wskazać najpopularniejszego reprezentanta branży, bez wątpienia wybór padłby na Zombicide. Czytaj więcej

SHORT(y) #3: Space Alert – Kooperacja na kosmicznym poziomie

Szeroko pojęta kooperacja stanowi dziś jeden z najpopularniejszych typów gier planszowych. Przykładem są kolejne projekty ufundowane dzięki Kickstarterowi, nowe wersje uznanych tytułów, jak – recenzowany w zeszłym tygodniu – kościany Pandemic oraz wznowienia gier nieco starszych, które – na fali aktualnej fascynacji planszówkową współpracą – mogą na nowo zabłysnąć.

Space Alert wpisuje się w ostatnią z wymienionych grup, gdyż wydany w roku 2008, lecz pozbawiony rodzimej edycji, w naszym kraju nigdy nie wyszedł poza grupę najwierniejszych fanów. Na szczęście wydawnictwo Rebel.pl postanowiło wznowić szalony program wypadów w odległe rubieże kosmosu i to właśnie dzięki niemu zabieramy Was w testowy lot pod dowództwem kapitana Vlaady Chvátila.
Czytaj więcej

Do plecaka #19: Pandemic: Lekarstwo … na chwilę nudy

Osiem lat. Sporo czasu upłynęło odkąd sięgnęliśmy po pierwszą odsłonę Pandemica. Seria, której nowego reprezentanta przyjdzie nam dziś recenzować, zdążyła w tym okresie zdrowo namieszać na rynku gier planszowych, wliczając w to kilkuset procentowe zwiększenie zainteresowania graczy tematem kooperacji. Wystarczy – z pomocą serwisu bgg – cofnąć się do roku 2007, by spostrzec, że święcący dziś triumfy gatunek, był wtedy jedynie delikatnie zaakcentowany, a naprawdę dobre tytuły (zazwyczaj wpisujące się w „szkołę amerykańską” jak np. Arkham Horror) dało się policzyć na palcach jednej ręki.
Pandemic spopularyzował kooperację, pokazał jej inne oblicze, a przy tym doprowadził do poziomu mechanicznej elegancji, który nawet przez późniejszych twórców nie zawsze był osiągany. Seria z marszu zaskarbiła sobie bogate grono fanów na całym świecie, owocując wydaniem w wielu językach oraz szeregiem rozbudowanych dodatków. Dziś – porzucając główny, planszowy trzon – przyjrzymy się jedynej jak dotychczas produkcji pobocznej znanego cyklu, która klimat kryzysowej kooperacji stara się oddać za pomocą garści kolorowych kości. Czytaj więcej

Magia i myszy – Errare myszum est

Jak doskonale wiecie od pomysłu na grę do jej ewentualnego wydania droga jest kręta i daleka. Prototypy, dziesiątki – ba setki testów, a także – co nie mniej ważne – przygotowanie ostatecznej, klarownej wersji zasad, które w formie instrukcji pokierują przyszłych graczy. Jako osoba bardzo często tłumacząca gry innym, wiem z autopsji jak diametralnie różne jest poznawanie zasad w tej formie od zwyczajowego odczytywania instrukcji. Używam skrótów myślowych, łączę fakty często rozrzucone na kilku stronach tylko po to, by słuchacz poznawał grę jako całość – powoli porastający treścią szkic, a nie zbiór klocków, z którymi w gruncie rzeczy nie wie co zrobić.
Nim jednak przystąpię do tłumaczenia sam muszę poznać zasady, wertując instrukcję, rozwiewając ewentualne niejasności z pomocą for itp. Mam świadomość, że od tego czy poprawnie odczytam reguły zależy nie tylko moje własne zdanie o danym tytule, lecz również to jak odbiorą go współgracze, a w przypadku recenzji – również czytelnicy … Czytaj więcej

Robinson Crusoe: Przygoda na przeklętej wyspie – Zielona wyspa gier kooperacyjnych

29 X
Sterta połamanych desek, kilka skrzyń zapasów i sprzętu, płótno żaglowe – tyle zostało z naszej ukochanej Nocnej bryzy – miejmy nadzieję, że konwój kupiecki niebawem minie ten archipelag…
Wszystko stało się tak, szybko – można powiedzieć, że Bryza pokonała zbyt wiele sztormów, a może to nasz cieśla nie przykładał się do swojej roboty? Dość jednak domysłów – musimy zacząć działać. Po pierwszym rekonesansie wyspa wydaje się być dziewicza, jak sądzę nietknięta stopą białego człowieka. Opodal plaży odnaleźliśmy niewielką jaskinię – na jakiś czas da nam osłonę przed kaprysami matki Ziemi.
Od jutra zacznę przeszukiwać plażę – być może ktoś jeszcze ocalał? Czytaj więcej

Tajemnicze Domostwo – Piękna zbrodnia

30 VII 1879 r. godz. 18.30

Do posiadłości dotarłem bez szwanku mimo, iż warunki podróży dalece odbiegały od przyjętych dziś standardów. Nie sposób jednak dziwić się przewoźnikowi, skoro droga prowadząca do domostwa od lat pozostawała niekonserwowana. 

Rozpakowawszy podręczny bagaż przysiadłem na werandzie (gdzie piszę te słowa), by – zażywając ostatnich promieni słońca –  w spokoju wyczekiwać pozostałych uczestników naszego niecodziennego zgromadzenia. Czytaj więcej