Seria Innowacje – postęp ponad wszystko

Gry karciane zajmują w moim geekowskim sercu miejsce szczególne, stanowiąc – zaraz obok klasycznych kości – jeden z ulubionych przedmiotów planszówkowej analizy. Wprost uwielbiam zasiadać do nieznanych tytułów opartych na kartach i wraz z tokiem rozgrywki, odkrywać świeże zastosowanie kilkudziesięciu kawałków tektury. Jedną spośród kilku gier, które w pewnym sensie przewartościowały moje spojrzenie na przebieg karcianych zmagań są Innowacje – pozycja w każdym calu godna swojego tytułu. Czytaj więcej

7 Cudów Świata: Pojedynek – małe cuda, wielkie zmiany!

Do niedawna, każda gra trafiająca do naszej kolekcji, nim zdążyła zagrzać sobie miejsce na półce, musiała wpierw zaliczyć jeden ostateczny test – udowodnić, że nadaje się do rozgrywek dwuosobowych. I chociaż dziś szansa na trzy lub nawet czteroosobowe partie nieco dla nas wzrosła, to jednak skalowanie nadal jest jednym z najważniejszych czynników decydujących o zakupie lub przyjęciu gry do recenzji. Wydaje się, że również autorzy i wydawcy zauważyli popyt na solidne dwuosobówki, co od jakiegoś czasu skutkuje premierami kolejnych, nierzadko świetnych tytułów. Za osobną tendencję można uznać tworzenie zminiaturyzowanych edycji wielkich hitów, jak dwuosobowa Agricola, Le havre, czy debiutujący na tegorocznych targach w Essen, 7 Cudów Świata: Pojedynek. Czytaj więcej

Gra o Tron: Gra karciana (LCG) – Klękajcie (na)rody Westeros!

Przeglądając piętrzące się na półkach gry, czasami zadaję sobie pytanie – ile razy w nie zagrałem? 5, 10, a może 15? Przy kolekcji sięgającej grubo powyżej setki to całkiem niezłe wyniki. Jest jednak pewien gatunek, który od początku zajmuje szczególne miejsce w moim geekowskim sercu, zagarniając sobie znacznie więcej czasu i uwagi, niż jakakolwiek inna pozycja. Mowa o Living Card Games, czyli w skrócie LCG. Tak, tak – nie sądzę bym czymkolwiek Was zaskoczył, wszak to właśnie przy publikowanym lata temu cyklu LCGeek poznaliśmy się nieco lepiej. Informuję zatem, że od tamtego czasu zdążyłem dwa razy rozstać się z kartami, a następnie ponownie wpaść po uszy w „nałóg”, co dobitnie przekonało mnie, że tak chyba już być musi i od karcianek nie ucieknę (chociaż mój portfel bardzo by tego chciał).
Ostatecznie stanęło na tym, że jedynym LCGem o żelaznej pozycji w kolekcji pozostał Star Wars, jak się jednak okazuje do czasu … Czytaj więcej

Summoner Wars #6 – Przymierza, czyli wielkie zmiany w Itharii

Kamienie przywołań – znane dziś również pod nazwą okruchów pustki lub kamieni zjednoczenia, potężne, wrażliwe magicznie, artefakty z okresu Wojen Mistrzów. Wywierały silny wpływ na kulturę i demografię Itharii wieków średnich. Wedle zachowanych źródeł pisanych z tamtego okresu, kamienie te były niezwykle silnym źródłem energii, której pochodzenie do dziś jest przedmiotem sporów akademickich. Kapituła Kręgu poddaje pod rozwagę kilka teorii, wśród których najczęściej wspomina się różne wersje samoczynnej krystalizacji energii pokoniunkcyjnej […] W pismach okresu pierwszych Wojen pojawia się dość dokładny, lecz z natury rzeczy naukowo prymitywny – opis co najmniej 16 kamieni, które jakoby miały być artefaktami całkowicie unikalnymi i niezależnymi w swych mocach. W świetle dzisiejszej wiedzy teorie pierwszych badaczy należy traktować w sposób czysto historyczny, co empirycznie udowadniają wydarzenia Ery Sprzymierzonych (zainteresowanych zachęcam w tym miejscu do sięgnięcia po wielce interesującą kronikę pióra mistrza Ekharta, zatytułowaną (po wznowieniu) „Kamienne przymierza – koniec i nowy początek”). Oparłszy się na dogłębnej analizie wzmiankowanego dzieła oraz licznych własnych badaniach twierdzę, iż kamieni nie mogło być więcej niż 8, te zaś uległy – prawdopodobnie nienaturalnemu – rozbiciu i w tej połowicznej formie trafiły w ręce dawnych ludów. Kto (lub co) oraz kiedy dokonał (dokonało?) rozbicia pozostaje tajemnicą, której rozwiązanie leży wciąż poza naszym zasięgiem, gdzieś głęboko w zamierzchłej historii świata. Dziś stawiamy sobie jednak inne pytanie – jak i dlaczego doszło do ponownej syntezy artefaktów. Kto lub co odmieniło losy Wojen Mistrzów i ukształtowało podwaliny dzisiejszej Itharii?

Czytaj więcej

Waleczne Piksele 2 – Aktualizacja obowiązkowa

Tworzenie samodzielnych dodatków do gier nie jest zadaniem łatwym. Z jednej strony należy przygotować kompletny produkt, przystępny dla nowego klienta, z drugiej zaspokoić wymagania fanów serii wyczekujących odpowiedniej dozy zmian i nowości. Najlepiej z tego typu bojów wychodzą tytuły oparte na budowaniu talii, jak chociażby kochany przez niemal wszystkim Dominion lub mniej znane, lecz równie dobre Ascension. Dziś sprawdzę na ile sztuka ta udała się nowej odsłonie Walecznych Pikseli. Czytaj więcej

Summoner Wars #5 – Master Set, czyli przywoływanie w wersji Deluxe

Wieść o ponownym pojawieniu się kamieni przywołań zataczała coraz szersze kręgi.
Nawet dla najodleglejszych krain czas błogiej obojętności dobiegał końca… 

Górskie granie rozbrzmiały echem runicznych rogów,
z głębi ziemi nieustannie dobiega dudnienie kowalskich młotów,
przewodnicy karawan omijają pustynie dalekiego południa,
podmokłe puszcze nieomal gęstnieją w oczach,
miasta tańczą w rytm słów fanatyków i manipulantów, niczym marionetki animowane sznurkami kuglarza,
zaś każdy ostrożny człowiek wypatruje zagrożenia w najmniejszym nawet cieniu.
Czytaj więcej

Herosi – kto szybszy, ten (zazwyczaj) lepszy!

Gry czasu rzeczywistego to w świecie planszówek wciąż dość nieliczna grupa, szczególnie, gdy pod uwagę weźmiemy tytuły, które wykorzystują ten typ rozgrywki w sposób zachęcający do powtórnych partii. Pośród nich lwią cześć stanowią – mniej lub bardziej typowe – iprezówki, toteż grupa, do której zaliczyć możemy bohatera dzisiejszej recenzji, z nielicznej staje się wręcz elitarną. Mowa tu o tytułach starających się ubrać równoczesną rywalizację w mechanikę nieco poważniejszą, niźli szukanie par i kompulsywne rzucanie się na kolorowe karty. Czy Herosom uda się zwyciężyć w tym nierównym pojedynku ze statystyką?
Czytaj więcej

Do plecaka #17: Szmal – Karciane porachunki Donalda X.

Donald X. Vacarino znany jest planszówkowiczom przede wszystkim dzięki serii Dominion, która to wyprowadziła mechanikę budowania talii z jam zagorzałych karciankowców na planszowe salony. Aktualnie w skład flagowego projektu amerykańskiego autora wchodzi już 10 pozycji – w tym gry podstawowe, małe i duże dodatki, że o kartach promo nie wspomnę. Nic dziwnego, że po kilku latach gracze zaczęli zastanawiać się nad tym, czy Donald X. w ogóle zechce zająć się jakimikolwiek innymi projektami, a jeśli tak, to czy te sprostają pokładanym w nich nadziejom. Dzięki Królestwu w budowie przekonaliśmy się, że w dziedzinie typowych planszówek autor Dominiona nie ustępuje pola konkurencji, dziś zaś sprawdzimy, czy karciankowa „krótka forma” dorówna jakością jego słynnej „sadze”. Czytaj więcej

Panteon na planszy #5: Elizjum – Gdy temat udaje Greka

Do dobrych tematów zdecydowanie warto wracać, a mitologie oraz – ujmując periodycznie – starożytność, można śmiało do takich zaliczyć. Nic dziwnego, że nowe planszówki wpisujące się w mitologiczno-starożytny nurt pojawiają się rokrocznie na sklepowych półkach, kusząc mnie podobnych zapaleńców. Tym razem oczarowany oprawą oraz karcianym formatem sięgnąłem po Elizjum – jedną z najnowszych propozycji wydawnictwa Rebel.pl.
Czy duet Matthew Dunstan – Brett J. Gilbert istotnie zabiorą nas do planszowego raju? Czytaj więcej

Osadnicy: Narodziny Imperium – Każdy potrzebuje przyjaciela (i tego dodatku)

Dodatki do gier są moim ulubionym, planszówkowym przekleństwem. Kupuję je na potęgę, a jednak tylko nieliczne z nich wielokrotnie trafiają na stół… Stąd też bardzo cenię sobie rozszerzenia, które prostymi i w gruncie rzeczy nieinwazyjnymi zabiegami potrafią znacząco odświeżyć rozgrywkę. Czytaj więcej