Do plecaka #19: Pandemic: Lekarstwo … na chwilę nudy

Osiem lat. Sporo czasu upłynęło odkąd sięgnęliśmy po pierwszą odsłonę Pandemica. Seria, której nowego reprezentanta przyjdzie nam dziś recenzować, zdążyła w tym okresie zdrowo namieszać na rynku gier planszowych, wliczając w to kilkuset procentowe zwiększenie zainteresowania graczy tematem kooperacji. Wystarczy – z pomocą serwisu bgg – cofnąć się do roku 2007, by spostrzec, że święcący dziś triumfy gatunek, był wtedy jedynie delikatnie zaakcentowany, a naprawdę dobre tytuły (zazwyczaj wpisujące się w „szkołę amerykańską” jak np. Arkham Horror) dało się policzyć na palcach jednej ręki.
Pandemic spopularyzował kooperację, pokazał jej inne oblicze, a przy tym doprowadził do poziomu mechanicznej elegancji, który nawet przez późniejszych twórców nie zawsze był osiągany. Seria z marszu zaskarbiła sobie bogate grono fanów na całym świecie, owocując wydaniem w wielu językach oraz szeregiem rozbudowanych dodatków. Dziś – porzucając główny, planszowy trzon – przyjrzymy się jedynej jak dotychczas produkcji pobocznej znanego cyklu, która klimat kryzysowej kooperacji stara się oddać za pomocą garści kolorowych kości. Czytaj więcej

Ucieczka: Świątynia Zagłady – Wszystkie dzieci Indiany Jonesa

A: W prawo! W prawo mówię! Łap klucz i biegnij dalej.
I:
Kiedy nie mogę!
K: Wrócę po nią, Ty pędź szukać wyjścia […]
I:Klątwa zdjęta, gdzie teraz?
M:Lepiej wracaj do komnaty grobowej. Jeśli się nie mylę zaraz ponowne uderzy ten przeklęty gong… Czytaj więcej

Do plecaka #11: Dzień dziecka – Szachy solo

Z okazji Dnia Dziecka postanowiłam sprezentować Małym i Dużym Łamigłówkowiczom recenzję łamigłówki logicznej „Szachy Solo”. Po kilkumiesięcznej nieobecności,wracam z serią „Do plecaka”, która ponownie zagości na łamach naszego bloga. Na restart cyklu nie bez powodu wybrałam pierwszy czerwca na dzień – w końcu głównie z myślą o najmłodszych graczach „Pełną parą” piszę o łamigłówkach :)
Czytaj więcej

Do plecaka #3: Wikingowie: Burza mózgów

W krajach północy lata są krótkie, a zimy długie i mroźne. Życie było tu ciągłą walką z bezlitosną przyrodą: z chłodem, mrokiem, śnieżycami, z przejmującym wiatrem, z nagą skałą, której nie porasta żadna zieleń, z grozą ziejącą od ciemnych gór i głębokich parowów rozbrzmiewających wyciem wilków.
Ludzie, którzy zdecydowali osiedlić się na tej niegościnnej ziemi musieli być silni i wytrzymali, aby w ogóle przetrwać. Dla wielu z nich jedynym wyjściem były morskie wyprawy… Czytaj więcej

Do plecaka #2: Piętaszek – czyli przypadki Robinsona

Piętaszek wspiął się na jedno z wzniesień na wyspie, by jak co dzień obserwować piękno dzikiego lądu. Nic nie mogło zakłócić spokoju, który go otaczał, ni szumu fal, w który się wsłuchiwał. Przynajmniej tak mu się wydawało…
Rozbitek? – pomyślał tubylec, gdy tylko zauważył mężczyznę biegnącego przez plażę. Krzyczał, wymachiwał rękami – gorzej być nie mogło. Zawsze robią to samo: wpadają w panikę.

Czytaj więcej