Badacze Głębin – punkty, zębatki i sucha woda

Dzisiejszą recenzję zaczynamy od zagadki – które miejsce w oceanie jest najbardziej suche?
Oczywiście głębinowa stacja badawcza … Tak wiem, to wyjątkowo suchy żart, ale jakim innym mógłbym otwierać recenzję najnowszej gry prawdziwego „Mistrza Sucharów” – władcy zębatek, pogromcy klimatu – Stefana Felda? Czytaj więcej

Tash-Kalar: Legendarna Arena – „Magiczne szachy”

„Tash-Kalar to starożytna sztuka magicznej walki uprawiana na arenach i w koloseach znanego świata.

Tash-Kalar to również nazwa najstarszej i najsławniejszej areny, na której zrodziła się cała ta tradycja.

Tash-Kalar to wreszcie emocjonująca gra planszowa, która stawia przed graczami te same intelektualne wyzwania, z którymi przez wieki musieli sobie radzić pojedynkujący się magowie.” Czytaj więcej

Takenoko – Słodkie oczy głodnej pandy

Panda wielka od lat zajmuje wysokie miejsce na liście  „zwierzęcych celebrytów”. Mieliśmy już filmy i animacje z jej udziałem, lody w kształcie sympatycznego łebka, a odwiedzając dowolny sklep z zabawkami na pewno znajdziemy przynajmniej kilka pluszowych inkarnacji tego zwierzaka. W tej perspektywie trudno się dziwić, że i gry planszowe musiały mieć swoją własną pandę. Czy ktoś zdoła oprzeć się jej urokowi? Czytaj więcej

Abyss – głębinowe sushi

Polityka to śliska sprawa – doskonale o tym wiemy. Jaka zatem będzie rybia polityka? Na to pytanie starają się odpowiedzieć Bruno Cathala i Charles Chevallier serwując nam Abyss – grę planszową, opowiadającą o knowaniach, pozyskiwaniu sojuszników oraz lukratywnych lokacji w niezmierzonych głębinach.

Czytaj więcej

Kingsport Festiwal – (drewniane) Zło, śmierć i zniszczenie.

Wydarzenia te miały miejsce lat temu niespełna 30. Czasu owego byłem już młodzieńcem, wiele widziałem i jeszcze więcej zobaczyć pragnąłem. Wyczekiwałem nowego, nigdy syty – wiecznie poszukujący odpowiedzi na pytania, jakie stawiała przede mną nieprzenikniona rzeczywistość i to, co od zawsze stało za jej kurtyną. Trudno jest dziwić się memu zapałowi – wychowałem się w domu pełnym opasanych w skórę książek, których fantastyczne ilustracje od pierwszych lat dzieciństwa rozbudzały w mej wyobraźni wizje innych światów. Każdą wolną chwilę poświęcałem odnalezieniu klucza łączącego owe obrazy z dzieciństwa, gdyż o istnieniu łącznika byłem  gruntownie przekonany. Tułałem się więc od miasta do miasta, równie często odwiedzając akademickie biblioteki, co kurhany zapadając się pod ciężarem własnej starożytności. Pragnąłem znów chwycić poczętą w dzieciństwie nić – pobiec za nią ku krainie, która wciąż pozostawała gdzieś za kolejnym progiem – zawsze o krok przede mną.
Wtedy nie miałem jeszcze pojęcia o niewypowiedzianej grozie, która zawsze czyhała w mych snach, a której zdawałem się nie dostrzegać. Czytaj więcej