Istanbul – Biegając między straganami

Nagrody Spiel des Jahres nie trzeba przedstawiać nikomu, kto w planszówkowym świecie zdążył spędzić już nieco czasu. Sami z zaciekawieniem śledzimy kolejne edycje i chociaż z decyzjami kapituły nie zawsze się zgadzamy, to jednak podchodząc do gry oznaczonej laurem zwycięscy, możemy spodziewać się produkcji co najmniej dobrej. W dzisiejszej recenzji przyjrzymy się laureatowi czwartej edycji nagrody Kennerspiel des Jahres – podkategorii „branżowych Oscarów” – w zamyśle poświęconej grom bardziej zaawansowanym. Czytaj więcej

Empires: Age of Discovery – Okręt flagowy „worker placementów”

W przypadku gier planszowych dobra licencja, nawiązująca do uznanej serii gier wideo, filmów, czy książek potrafi zdziałać cuda, poszerzając grono potencjalnych odbiorców o rzeszę fanów pierwowzoru. Co więcej, można śmiało założyć, że spora część aktualnych planszówkowych geeków rozpoczęła swą przygodę z grami, właśnie od licencjonowanych tytułów. Dzieje się tak wtedy, gdy finalny produkt reprezentuje sobą coś więcej, niźli tylko wykupione logo znanej marki, a tak bez wątpienia jest w przypadku Empires: Age of Discovery.

Czytaj więcej

Five Tribes – Opowieści z krainy tysiąca i jednego meepla

Tegoroczne targi SPIEL zbliżają się milowymi krokami. Na dwa miesiące przed startem, zarówno na forach, jak i pośród moich planszówkowych znajomych panuje jeszcze względny spokój, lecz już we wrześniu w oczach większości graczy zapłonie ogień… Ponownie zaleje nas fala przecieków, zapowiedzi i dysput na temat potencjalnych „hitów Essen”.  Rokrocznie – w toku takich dyskusji, sond i recenzji pisanych na gorąco, często jeszcze w hotelowych pokojach – kształtują się listy gier, za którymi my planszówkowicze – z dużym prawdopodobieństwem – będziemy szaleć przez dłuższy czas. Jednym z najgłośniejszych tytułów ubiegłorocznej edycji targów – wielokrotnie pojawiającym się na listach „The best of Essen’14” – jest Five Tribes.
Czytaj więcej

Odkrycia: Dzienniki Lewisa i Clarka – Roll through the hills

Tworzenie kontynuacji hitu zawsze obarczone jest sporą dozą ryzyka. Kto pisze się na podobne zadanie, musi brać pod uwagę niezliczone porównania z oryginałem… Niejednokrotnie nawiązanie do ciepło przyjętego pierwowzoru nie wystarcza, by zadowolić rzeszę oczekujących fanów, stąd też od książek, przez komiksy, filmy, gry wideo, a na planszówkach kończąc – każde medium ma swoje własne przykłady sequeli, które z jakiegoś powodu uważa się za nieudane lub przynajmniej niedorastające do wielkości poprzednika. W dzisiejszej recenzji sprawdzimy, jak na tym polu poradził sobie Cédrick Chaboussit, autor święcącego trumfy na targach Spiel 2013 – Lewisa & Clarka, wracający tego lata z Dzienniakami pełnymi odkryć słynnych podróżników. Czytaj więcej

Trylogia Maski #1: Tikal – Indiana Jones świata planszówek

W szale zakupów, w nieodpartej chęci poznawania nowych tytułów każdy geek w pewnym momencie dochodzi do punktu, w którym szafy, portfel, rodzina lub przyjaciele zaczynają – mniej lub bardziej delikatnie – sugerować zwolnienie obrotów. Moment ten przychodzi wraz z wyrobieniem własnego planszówkowego gustu, kiedy to mniej więcej wiemy już, jakie gry uważamy za warte miejsca na półkach, a z którymi możemy się pożegnać. Sam rozstałem się w ten sposób z ponad 60 pełnoprawnymi tytułami oraz setką dodatków (tak, spora w tym zasługa LCG), toteż dziś już kilka partii niezawodnie decyduje o być albo nie być dla poznanej nowości. Piszę to wszystko gdyż gra, o której chcę Wam dziś opowiedzieć przetrwała wszystkie czystki, jakie zgotowałem swojej kolekcji na przestrzeni ostatnich siedmiu lat. I nie – nie z powodu zakopania pod stosem innych pudeł, co nomen omen mogłoby świetnie współgrać z jej tematem, lecz z racji niezmiennie zachwycającej mechaniki. Czytaj więcej

Panteon na planszy #5: Elizjum – Gdy temat udaje Greka

Do dobrych tematów zdecydowanie warto wracać, a mitologie oraz – ujmując periodycznie – starożytność, można śmiało do takich zaliczyć. Nic dziwnego, że nowe planszówki wpisujące się w mitologiczno-starożytny nurt pojawiają się rokrocznie na sklepowych półkach, kusząc mnie podobnych zapaleńców. Tym razem oczarowany oprawą oraz karcianym formatem sięgnąłem po Elizjum – jedną z najnowszych propozycji wydawnictwa Rebel.pl.
Czy duet Matthew Dunstan – Brett J. Gilbert istotnie zabiorą nas do planszowego raju? Czytaj więcej

Alchemicy – Mikstura planszowej świeżości

Pewien grecki filozof powiedział niegdyś, że wszystko ulega ciągłym zmianom i to zmiana jest najistotniejszą cechą każdego bytu. Cóż, patrząc na otaczający nas świat nie sposób przynajmniej częściowo, nie zgodzić się z mądrością starożytnych. Wystarczy spojrzeć na najbliższe nam podwórko, by przekonać się, iż bez zmian również nasze ulubione hobby prędko zginęłoby śmiercią naturalną. Od lat obserwujemy ciągłe zmiany tematów, mechanik, formatów – wszystko po to, by przykuć uwagę nas – graczy. Czytaj więcej

Szklany Szlak – Uwe Rosenberg jakiego (prawie) nie znacie

Wiele musiałoby się w planszówkowym świecie zmienić, by słynna już „Trylogia żywieniowa” Uwe Rosenberga straciła wysokie miejsce w naszym prywatnym TOP najlepszych gier. Agricola, Le Havre i At the Gates of Loyang sprawiły, że każdego kolejnego tytułu spod ręki niemieckiego projektanta, wyczekujemy z niemałym kredytem zaufania. Czytaj więcej

SHORT(y) #1: Wojna narodów – w biegu poprzez wieki.

Patrząc z perspektywy czasu na własną listę gier „uprzednio posiadanych”, prócz oczywistych zakupowych niewypałów dostrzegam na niej pewne prawidłowości. Są gry wtórne, za proste / trudne, o nieprzystępnym dla znajomych temacie, a także zwyczajnie wymagające zbyt dużych nakładów czasu. Najzwyczajniej świecie im dłużej gramy – tym bardziej klarowne stają się nasze wymagania wobec gier. Weźmy chociażby pierwszy z brzegu klasyk – mekkę gier cywilizacyjnych – Cywilizację autorstwa Vlaady Chvatila. Uwielbiamy każdą z dwóch partii, jakie uda się rozegrać w danym roku … Zgadza się – mimo wielkiej sympatii do wspomnianego tytułu trafia on na stół niezwykle rzadko i tylko dzięki absolutnemu geniuszowi wciąż opiera się sprzedaży. To gra długa, trudna w tłumaczeniu, a przy tym obfitująca w zasady, które uporczywie wylatują z głowy na tyle szybko, by przy kolejnej partii zmuszać do kartkowania instrukcji po raz enty. W problemie nie jesteśmy odosobnieni, co najwyraźniej coraz częściej dostrzegają autorzy gier – serwując nam np. tytuły typu „4X w godzinę”, opatrzone skróconymi i klarownymi instrukcjami lub zawierające dwa warianty gry. Z podobnego założenia wyszli Finowie odpowiedzialni za Wojnę Narodów – pierwszą satysfakcjonująca grę cywilizacyjną, której rozgrywka nie zabiera większej połowy dnia!

Czytaj więcej

Mr House – zawsze da radę!

Piach, żwir i cement, nie straszne nam.
Mr House’a lubimy, nie jest sam.
Przez cały dzień, robota wre.
Mr House z przyjaciółmi, do pracy się rwie.
Czytaj więcej