CV Plotki: Dodatek obowiązkowy

Wszyscy doskonale znamy siłę plotek. Małe, często niepozorne, a odpowiednio użyte potrafią wywrócić życie do góry nogami. Jak się okazuje nie tylko te prawdziwe, lecz również planszówkowe.

CV okazało się dla Granny strzałem w dziesiątkę. Wśród laików robi furorę, wypierając ze stołu Scrabble i inne tego typu „klasyki”, zaś ograni planszówkowicze najpewniej nie odmówią wspólnej zabawy z mniej doświadczonymi znajomymi. Słowem gra, mimo niezbyt odkrywczej mechaniki potrafi zebrać przy stole grono graczy w najróżniejszym wieku i o diametralnie innym stopniu zaawansowania. Tym niemniej częsta zabawa w przypadku każdego tytułu po pewnym czasie zaczyna się nudzić, a jak wiem z doświadczenia – drogie i skomplikowane dodatki do gier zainteresują właściwie tylko geeków.
W tym miejscu Granna uderza ponownie, wydając rozszerzenie Plotki. Tytuł idealnie oddaje charakter samej zawartości – pudełko jest niewielkie, zakup przychodzi łatwo (bo i cena niska), zaś elementy, choć w skromnej liczbie, potrafią namieszać.

Interakcja i losowość – czyli, jak się łata mechanikę

Z CV miałem dwa podstawowe problemy. Po pierwsze jak na prezentowany typ rozgrywki interakcja była znikoma, co nie każdemu odpowiadało. Po drugie, pech – dosłownie symbole pecha – potrafiły zdrowo napsuć krwi, szczególnie osobom uczulonym na niemożliwą do opanowania losowość. Jako fan gier opartych na wszelkiej maści kostkach, nieco zawiodłem się grą, właśnie z racji na wspomniane mankamenty. Pudełko powędrowało do mniej ogranych znajomych, którzy do dziś świetnie się przy CV bawią. Być może nie spieszyłbym się z rozstaniem, gdybym wcześniej poznał „Plotki”, gdyż jak się okazuje, zaprezentowane w nich rozwiązania stanowią – przynajmniej częściowe – remedium na moje problemy.

Brak interakcji zdecydowano się podreperować kartami plotek. Każda z talii (młodość, dojrzałość, starość) otrzymuje kilka takich kart, które nabywamy w sposób analogiczny do pozostałych elementów CV. Opłaciwszy koszt umieszczamy nowo zakupioną kartę na osobnym stosie – i tu nowinka – własnym lub przeciwnika. Takie kukułcze jaja podrzucane w najmniej oczekiwanym momencie nadają partii kolorytu, wymuszając jeszcze większe zainteresowanie „cudzym życiem”, szczególnie, że plotka niekoniecznie musi przeciwnikowi zaszkodzić. Zmiana w zasadach jest jak widać minimalna i jak zaobserwowałem, bardzo łatwa w przyswojeniu – zarówno przez ogranych, jak i nowych graczy. Zapewne również dlatego, że świetnie  komponuje się z podejmowanym tematem.
Brawa za sukcesywną naukę na własnych błędach, szkoda tylko, że samych plotek znajdziemy w pudełeczku tylko 12.

Kolejne 12 kart dodatku okazuje się być lekiem na uciążliwe symbole „smutnej buźki”, których wyrzucenie wiązało się ze stratą kart w CV. Od teraz z pomocą kombinacji smutków i uśmiechów będziemy mogli kupować karty losu, wybierając z dwóch dostępnych w każdej rundzie. Karty te układamy analogicznie do pozostałych, formując stos losu. Podobnie jak Plotki, karty losu działają domyślnie od początku kolejnej rundy, z wyjątkiem tych opatrzonych słowem „natychmiast”.

Od strony działania konkretnych kart – w przypadku obu modułów – nie mamy do czynienia z banalnym kopiowaniem pomysłów znanych z podstawowego CV. Niewielka ilość kart została tu przekuta w jakość, toteż praktycznie każdy wzór wnosi do zabawy coś ciekawego.

Nichilista masochista, czyli oprawa

W kwestii oceny oprawy odsyłam Was do odpowiedniego akapitu recenzji gry podstawowej, gdyż jakość kart jest tutaj identyczna (a zatem całkiem dobra), zaś zabawne ilustracje ponownie przygotował Piotr Socha. W pudełeczku poza 26 kartami w języku polskim znajdziemy również ich odpowiednik w wersji angielskiej oraz notes uwzględniający punktację plotek.

Korekta i uzupełnienie, czyli podsumowanie

Nie będę ukrywał, że nie byłem fanem CV. Gra rozbudziła moją nadzieję, jednak koniec końców zawiodła. Czegoś mi w niej brakowało, potrzebowałem kilku zmian, by móc bez znużenia bawić się z grupą mniej ogranych znajomych. Nie spodziewałem się jednak, że wystarczy zaledwie 26 kart i dwie drobne zmiany w regułach, by zabawa w życie zyskała – nomen omen – nowe życie. Mniej irytującej losowości, kapka bezpośredniej interakcji, a wszystko to w dalszym ciągu płynne i proste. Mając CV zwyczajnie musisz zaopatrzyć się w ten dodatek.

  • + odświeża rozgrywkę
    + naprawia potknięcia oryginału
    +/- chciałoby się większej liczby nowych kart

  • OCENA: 8+/10

     Wśród posiadaczy CV chodzą plotki, że to dodatek obowiązkowy. Ja, chociaż plotkować nie lubię – potwierdzam!

Dziękujemy wydawnictwu Granna za przekazanie egzemplarza dodatku do recenzji.