Groza zamówień sprzed wieków – ROZWIĄZANIE KONKURSU

Organizując konkurs literacki trzeba się liczyć, ze sporą ilością tekstu do sprawdzenia. Organizując konkurs dla geeków, gdzie nagrodą jest Eldritch Horror  – czuj się podwójnie ostrzeżony ;) Zapraszam Was do poznania najlepszych naszym zdaniem prac w konkursie „Groza zamówień sprzed wieków”

Ten wpis będzie dłuuugi, toteż by zbędnie nie przeciągać nadmienię jedynie, że nadesłaliście w sumie 40 prac co daje około 23 strony tekstu do przeczytania i oceny – całkiem sporo. Przede wszystkim cieszy mnie, że wielu z Was udało się uchwycić specyfikę prozy Lovecrafta – nie epatowaliście bezpośrednią grozą, snując niepokojące opowieści. Nie sposób wstawić tu wszystkich teksów, toteż wybraliśmy te, które naszym zdaniem były najlepsze (najciekawsze, najbardziej oryginalne lub najśmieszniejsze).

Gratulujemy zwycięzcy, dziękujemy Wam za udział, a wszystkich zapraszamy do lektury (pisownia tekstów oryginalna).

Przeklęty egzemplarz gry ufundował sklep

 

ZWYCIĘZCA - Lucjan Mysłowski

Dogasające słońce rzucało ostatni nikły cień na samotny szyb niegdysiejszej kopalni – niemego strażnika porzuconych skarbów. Gdzieś między familokami, w sobie tylko znanym kierunku,  przemykał szary kocur. Nad śląską ziemią zapadała noc.Pośród słabego światła miejskich latarni poruszały się szare postacie, w ich zmęczonych oczach czerniała pustka podziemnego świata. Świata, który wił się pod tą ziemią wydrążonymi mackami …

Tej nocy spał niespokojnie, raz za razem budzony odgłosami pędzących pociągów. To czarne złoto ruszało w swą ostatnią podróż. Miarowy łoskot kół budził, a zarazem kołysał go do snu. Zmęczony usiadł przy oknie, za którym wciąż jeszcze królowała noc, od dwóch dni niezmącona światłem uszkodzonych przydomowych lamp. Przy wykrzywionym trzepaku wylegiwał się szary kot, o oczach błyskających światłem gwiazd niczym płomień metanówki. Na krótki moment ich spojrzenia spotkały się … chwilę później nastąpiło tąpnięcie…Ziemia zapłakała głuchym jękiem, gdzieś w oddali dał się słyszeć krzyk dziecka – on jednak był na nie głuchy. Zlany zimnym potem przebiegł przez izbę, ku drzwiom wyjściowym – nie miał pojęcia co i dlaczego robi, lecz wiedział, że On tego chce. Biegł za kocurem straciwszy rachubę czasu, mijając znajomą, lecz jakże obcą tej nocy okolicę. Rozpoznał samotny szyb. U jego podstawy czerniał szeroki na kilkanaście stóp otwór, u którego wylotu przed sekundą zniknął jego czworonożny towarzysz. Mimowolnie zbliżał się do ziejącej pustką szczeliny, a wraz z malejącą odległością nasilało się ledwie słyszalne dudnienie, przypominające dźwięk instrumentu, którego nazwy nie potrafił sobie przypomnieć. Walczył ze sobą, by nie spojrzeć w głąb otchłani, lecz coś nie dawało mu spokoju, nie potrafił odpędzić słodkiej myśli o czekających w głębi skarbach, były przecież jego – od zawsze do niego należały – musi tylko sięgnąć. Z lękiem i euforią graniczącą szaleństwu podczołgał się do krawędzi i spojrzał w głąb – w tym samym momencie otchłań spojrzała na niego. W powietrze wzbił się tuman sadzy spowijając wszystko czarną mgiełką, na mgnienie oka noc stała się jeszcze ciemniejsza. Gdy pył opadł nie było już kota, ponurego tunelu, ani leżącego mężczyzny…

Dyszał ciężko na łóżku, obudzony kolejnym pociągiem, ekran monitora migotał informując o pomyślnie złożonym zamówieniu, on jednak wpatrywał się w okno. Na parapecie szary kocur lizał ubrudzoną czarnym pyłem łapkę. Ich spojrzenia spotkały się – przez sekundę wydawało mu się, że już gdzieś go widział…

Teksty wyróżnione

Jakub Pietruszka

Bartłomiej Sycha

Marek Spychalski

Jarosław Czaja

Paweł Matyja

Mateusz Ilków

Cyryl Twardoch

Łukasz Małecki

Michal Czerniawski

Piotr Brodziak

Aleksandra Lach

Jakub Pietruszka

To był jeden z tych majowych wieczorów, w czasie których stukający o okiennice deszcz i szumiące drzewa, w połączeniu z pustą już butelką whiskey potęgowały uczucie beznadziei i narastającego niepokoju. A jeśli historie zawarte w Eldritch Horror, z którymi zmierzyłem się nie raz przemierzając mroczne uliczki Arkham kryją w sobie coś więcej niż tylko grę planszową. Mając w głowie podobne rozterki i czując obezwładniające zmęczenie postanowiłeś ułożyć się do snu. Ostatnią rzeczą jaką pamiętasz były cichy szelest oraz widok macek wsuwających się przez niedomkniętą okiennicę, obejmujących klawiaturę laptopa pozostawionego na otwartej zakładce internetowego sklepu Trzy Trolle.  „To cholernie dobra whiskey, ale powinienem po nią sięgać zdecydowanie rzadziej” – zdążyłeś jeszcze pomyśleć. Później były już tylko sny – pełne niewytłumaczalnych, koszmarnych obrazów…..

Bartłomiej Sycha

Godzina 23:00. Wygodnie siedząc w fotelu przed kominkiem, słyszysz dzwonek do drzwi. Jesteś zdziwiony, kto taki przeszkadza Ci w czytaniu ulubionej książki. Podchodzisz do drzwi. Patrzysz przez „Judasza”. Nikogo. Lekko uchylasz drzwi. Powiew zimnego wiatru przeszywa twoje ciało. Na zewnątrz ciemno. Na przeciwnej ulicy tylko migocząca lampa, daje oznaki, że jeszcze świat nie umarł. Wołasz „Halo”. Głuchy odzew. Twój wzrok kieruje się w dół. Tam drewniane pudło. Tętno przyspiesza, głowa huczy „Ale kto? Urodziny za 3 miesiące. A kurier z zamówioną grą miał być jutro”. Otwierasz szerzej drzwi. Kolejny powiew zimnego wiatru. Przeszywający chłód czujesz pod szlafrokiem. Zbliżasz się do pudełka. Bierzesz je w ręce. Czujesz, pot na swych dłoniach. W głowie: „Czy pudło jest ciepłe? Czy tak dłonie mam spocone?”. Szybkim ruchem zabierasz pudło do środka, zamykasz drzwi na klucz. Biegniesz z nim pod kominek. Światło kominka rozświetla pokój i rzuca blask na pudło. „Zaadresowane do mnie-czytasz”. Denerwujesz się, w głowie nasila się niepokój. Postanawiasz otworzyć. Idziesz do kuchni po nóż. Nagle trzask. Zdezorientowany wpadasz do pokoju z kominkiem, pudło leży przewrócone na inny bok. Serce wali jak szalone. Boisz się, czujesz strach. Przełykając ślinę, biorąc głęboki wdech, mocno ściskając nóż rozcinasz wieko. Kropla potu spada z czoła. Ku twym oczom ukazuje się gra. „Przedwieczna Groza? Miało przyjść jutro-myślisz”. Wyciągasz egzemplarz. Oglądasz go. Tętno spada, czujesz się pewniej, że to tylko gra. „Widocznie kurier miał po drodze, ale czemu o tej porze? -myślisz”. Po krótkiej konsternacji, odczuwasz lekkie drgania. Niepokój i strach szybko rosną. „Czy to ciężarówka tylko przejechała?”. Wibracje ustają, odkładasz grę i sięgasz po pudło by je zgnieść i wyrzucić do kosza. Ku twym oczom ukazują się pogięte gazety. Z wielkim dystansem wyciągasz ręce by pogrzebać w nich. Dotykasz czegoś. Twarde. Stukasz. Głuchy odgłos. Rozsuwasz gazety. Ku twemu wielkiemu zdziwieniu, dostrzegasz kolejny egzemplarz gry Przedwieczna groza. „Ale skąd? To pomyłka. Chciałem tylko jedną- mówisz do siebie”. Czujesz jednak że chociaż opakowanie to samo, to coś jest nie tak. Trzymając grę znów odczuwasz ciepło na dłoniach. Starasz się zachować zimną krew. „Rozum płata mi figla, weź się w garść, to tylko gra. Jedną odeślę, albo dam komuś”. Chowasz więc obie gry do pudła. Odstawiasz. Kierujesz się na piętro do sypialni. Kładąc się do łóżka znów odczuwasz drgania mieszkania. „Och, przeklęte tiry”.

Marek Spychalski

Boże przenajświętszy nie waż się otwierać tego pudła Pandory!!!

Żyjemy w czasach gdzie pieniądze odgrywają wielką rolę w naszym życiu, tak więc żaden zdrowy na umyśle człowiek nie przeznaczyłby pieniędzy na coś czego by nie chciał.

Przyjrzałem się sprawie bliżej, powtykałem swój duży niechciany nos w parę kątów i natrafiłem na parę interesujących faktów. W przeciągu niecałych 3 miesięcy rozesłano wliczając w to otrzymaną ostatnio przez Ciebie paczkę 5 „niespodziewanych przesyłek”. Co ciekawsze każda z przesyłek była wysłana w okręgu województwa śląskiego.  W tak krótkim czasie sklep znany pod nazwą „3 Trolle” rozesłał 5 paczek i tym samym zrzekł się otrzymania przesyłek  z powrotem. Dlaczego? Przecież nadmiar wysłanych  czy też nazwijmy to pomyłkowa paczek jest uderzeniem po kieszeni dla tak niszowego sklepu. Coś musiało łączyć te paczki. nikt nie myli się aż 5 razy z rzędu w tak ważnej sprawie.

Postanowiłem pokopać jeszcze głębiej. Dzięki znajomemu kurierowi uzyskałem informacje do jakich miast trafiły wspomniane paczki. Niestety nie udało się uzyskać dokładnych informacji. Nazwy miast to wszystko co miałem, dokładne adresy dostawy oraz adresaci pozostali nieznani. Informacji było mało i wszystko układało się stek bzdur.  Byłem w kropce w całej swojej bezradności wyciągałem mapę mając nadzieje, że oznaczenie miejsc dostawy otworzy mi oczy. Czułem się idiotycznie. czego ja właściwie szukałem? Paczek? Magi? Chyba zwariowałem… stałem…gapiłem się. nie dowierzałem. Bezsensu – cisnąłem mapą o ziemie jakby była czemukolwiek winna. Nie zaprzeczam, poczułem się lepiej. Kiedy już opanowałem swoją bezradność, schyliłem się po skrzywdzony kawałek papieru. Niemożliwe – wyjąkałem gdy podnosiłem papierzysko z podłogi. Szybkim ruchem rozciągnąłem mapę na stole. Mocnym stanowczym ruchem, który skrócił grafit ołówka o połowę postawiłem pierwszą kropkę na mieście Chorzów. Szybkim pociągnięciem pozostawiającym za sobą trzask i pisk łamanego ołówka poprowadziłem prostą linie do następnego miasta dostawy paczki – Jaworzno. Kolejna prosta do – Mikołowa kolejna Dąbrowa Górnicza potem Beruń i z  powrotem Chorzów.

Zostawiając mapę na środku stołu w biegu ściągnąłem kurtkę z fotela. muszę pojechać na Promienną 19, muszę zobaczyć czym są naprawdę są 3 Trolle. Piszę ten list w pociągu, jestem coraz bliżej Jeleniej Góry. Przede mną nie ma odwrotu, a Ciebie błagam nie otwieraj tego pudła póki nie dowiem się co tu jest grane…

Jarosław Czaja

Od rana dzień zapowiadał się ponuro. Budzik zadzwonił jak zwykle o 6.00. Ale tym razem Adam miał ochotę uciszyć go półkilowym młotkiem. Wczorajsze granie w planszówki było niewątpliwie bardzo przyjemne i nie tylko dlatego, że miało smak przyzwoitego wina. 4 godziny snu i intensywnie padający deszcz za oknem – to nie były czynniki, które zachęcały do udania się do pracy.

 *

 Uzbrojony w kubek mocnej kawy zasiadł przy biurku z silnym zamiarem skończenia kwartalnego raportu o stanie bezpieczeństwa na budowie nowego bloku energetycznego. Za oknem nadal lało. Nieważne, że nie był już w Chorzowie, a w Tychach. Jakby deszcz za nim podążał.

 *

 Kilka godzin później prace nad raportem posunęły się trochę do przodu, ale Adamowi daleko było do samozadowolenia. W dodatku jego myśli zaczęły dryfować wokół takich tematów, jak jutrzejsza premiera Eldritch Horror od Galakty (za 3 dni powinien otrzymać przesyłkę), czy najnowsza płyta Sacrificium. Swobodne krążenie myśli przerwał Marcin z zarządzania jakością.

 – Idziemy zjeść coś w Thanh Binh. Idziesz z nami?

 – Dobra, idę.

 *

 W Thanh Binh było tłoczno, jak zwykle w porze obiadowej w dni robocze. Gwar klientów mieszał się z dochodzącymi z zaplecza aromatami smażonych mięs, warzyw i owoców morza. Zamiast ulubionej „wołowiny w pięciu smakach” Adam postanowił zamówić coś bardziej oryginalnego. „Kalmary chrupiące” brzmiały wystarczająco oryginalnie.

 – Naa penoo kaamar?! – zapytała niska, ciemnowłosa i całkiem urodziwa Azjatka stojąca za ladą.

– Tak – odpowiedział krótko, patrząc jej w oczy. Przez chwilę miał wrażenie, że jej twarz stała się wykrzywiona i ponura, a oczy zaszły ciemną mgłą.

*

10 minut później cała czwórka zajadała zamówione potrawy. Adam właśnie przełykał kawałek kalmara, gdy nagle poczuł się dziwnie. Miał wrażenie, że czas stanął w miejscu. Poczuł obecność niewyobrażalnej, mrocznej siły, dużo starszej niż nasz Wszechświat. Była dziwnie podobna do Devy’ego Jonesa, zawładnęła jego myślami i nadała swój przekaz: „Dziś zamówisz kolejny egzemplarz Eldritch Horroru. I o tym zapomnisz. Jak gra dotrze do ciebie, złapiesz ją obiema rękoma i policzysz do 10. Potem ogłosisz konkurs. Zwycięzca otrzyma od ciebie ten egzemplarz gry. I o tym zapomnisz. Co drugi wtorek będziesz zamawiał kolejny egzemplarz i powtarzał procedurę. Za każdym razem będziesz wybierał zwycięzcę z innego województwa. Jak już wyślesz szesnasty egzemplarz, udasz się do Thanh Binh, zamówisz kalmary chrupiące i dostaniesz dalsze instrukcje.”

Paweł Matyja

Opisana sytuacja wskazuje na klasyczny przypadek rozszczepienia osobowości wskutek stresu pourazowago.

Prawdopodobnie było nim przedłużające się oczekiwanie na premierę gry, której towarzyszyło ogromne napięcie.

Pojedynczna osobowość nie była już w stanie go dłużej znosić – wytworzyła alter ego, które zaczęło funkcjonować niezależnie, przejmując znaczną część negatywnych emocji.

Stąd dwa niezależne zamówienia i brak ich wzajemnej świadomości.

Sytuacje takie zapewne będą się powtarzać. Teraz np. jedna osobowość zorganizował konkurs, a druga weźmie w nim udział.

W celu potwierdzenia diagnozy zaleca się przeprowadzenie samodzielnej rozgrywki w Eldritch Horror, najlepiej pod obserwacją.

Prawdopodobnie uda się zaobserwować interakcję pomiędzy osobowościami na poziomie badaczy – każda z osobowości utożsami się z jedną z postaci. Doprowadzenie do ich spotkania może być przełomem.

Jeśli nie uda się synteza osobowości, można spróbować szalenie ryzykownej (!!), ale ostatecznej metody: należy doprowadzić do pochłonięcia jednego z badaczy. Niestety, istnieje ryzyko, że razem z nim zostanie unicestwiona autentyczna część osobowości, a wtedy ta pozostała ‘alternatywna’, silnie emocjonalnie związana z grą, jako autentyczny przyjmie świat wykreowany grze i utknie w nim na zawsze!

Mateusz Ilków

Mój umysł wypełnia zupełna ciemność, albo do moich oczu nie dochodzi żadne światło, nie jestem pewien. Słyszę jedynie szum własnej krwi tłoczonej przez kolejne uderzenia serca oraz świst powietrza wydychanego z moich płuc. Klęcząc, chyba patrzę w dół, na posadzkę i wtem dostrzegam na jej powierzchni wyraźny obraz.

Widzę znajomy dom, choć trudno mi z początku określić, skąd znam to miejsce. Widzę mały pokój, a w nim parę mebli oraz łóżko. Jest już noc, lampka nocna pali się przy biurku, na którym stoi komputer stacjonarny. Ktoś przy nim siedzi i korzysta z internetu. Rozpoznaje na monitorze jedną ze swoich ulubionych stron. Mężczyzna składa zamówienie na grę planszową, której nazwa umyka mi ciągle z pamięci, jakby nie chciała zbytnio zwracać na siebie uwagi mojego umysłu. W końcu wyłącza zasilanie, wstaje i odwraca się w moją stronę. Nasze spojrzenia krzyżują się i wtem uświadamiam sobie, że patrzę na samego siebie. Wpatruję się z niedowierzaniem w człowieka wyglądającego zupełnie jak ja, stojącego pośród ścian mojego domu, a to jest mój pokój, i mój komputer. I moje lustrzane odbicie, które uśmiecha się do mnie złośliwie, choć tak naprawdę to ja spoglądam na niego zza lustra zawieszonego na jednej ze ścian.

Nie wiem co powiedzieć, niezwykłość tej sytuacji pozostawia kompletną pustkę w mojej głowie. W końcu wyduszam z siebie słabym głosem:

– Co robisz w moim domu?

„Nic takiego, o czym będziesz jutro pamiętał” – mój sobowtór rusza ustami, ale jego głos dochodzi do mnie jakby z daleka, a jego brzmienie przyprawia mnie o dreszcze.

„To nieważne, Ty nie jesteś ważny. Jesteś tylko kolejnym trybikiem w wielkiej maszynie wdrażającej w życie plan tak stary i doniosły, że nie potrafił byś objąć tego swoim żałosnym umysłem”

Strach z początku zdusił we mnie wszelkie naturalne reakcje, ale moje wzburzenie w końcu bierze górę nad odczuwanym lękiem.

-Kim jesteś?- Wychrypiałem w końcu.

„Przecież widzisz. Jestem Tobą, głupcze”. Istota podszywająca się pode mnie posyła mi szyderczy uśmiech.

-To jakiś absurd. Nie jesteś mną. Nie możesz nim być. To niemożliwe! – Mój głos zyskuje na sile, w miarę jak narasta we mnie gniew. Istota jakby łagodnieje pod wpływem moich ostrych słów, i tym razem uśmiecha się do mnie niemal dobrodusznie.

„Niemożliwe to coś, czego nie jesteśmy w stanie pojąć. Jeśli Ci ma to pomóc, możesz mnie nazywać swoim małym, osobistym szaleństwem.”

-Czyli to nie dzieje się naprawdę, to wszystko jednak mi się śni. To tylko koszmarny sen?

„Zgadza się. To tylko sen…”

 Cyryl Twardoch

W Bogu nadzieja, że ten mail do Ciebie dotrze. ONI nie kontrolują jeszcze internetu, chociaż jak sądzę to tylko kwestia czasu. Zabarykadowałem się w pokoju ale słyszę ICH – szmery za drzwiami, ukradkowe szepty i słodki głos mej ukochanej, która wzywa mnie bym usiadł z nimi i zagrał. Nie!! Nie dostaną mnie, brzytwa leży obok, a jej ostrze lśni i obiecuje słodkie zapomnienie. Pamiętam, że zawsze kpiłeś z mojego hobby: te wszystkie plansze, kolorowe kostki, figurki. Uważałeś to za mało męskie, zarzucałeś mi, że uciekam od prawdziwego życia pogrążając się w ułudzie wymyślonych światów. Och, gdybym Cię posłuchał! Przeklinam dzień kiedy spojrzałem pierwszy raz na Eldritch Horror, kiedy pierwszy raz rozłożyłem planszę. Musisz mi uwierzyć!!! To nie fikcja wymyślona przez H.P. Lovecrafta. To wszystko prawda! Przedwieczni istnieją CTHULHU, YOG SOTHOTH, AZATHOTH, czyhają poza czasem i przestrzenią spragnieni krwi i mięsa, a chwila ich uwolnienia jest bliska. Znowu zapłoną ogniska na wzgórzach, zakapturzone postacie złożą na kamiennych ołtarzach daninę z ludzkiej krwi, a pod niebo wzbije się okrzyk IA IA CZARNA KOZA Z TYSIĄCEM MŁODYCH POCHWALONE JEJ IMIĘ. Stary H.P.L wiedział o tym – myślisz, że naprawdę zmarł na raka jelit? Bzdura – to ONI go porwali, umieścili jego mózg w pojemniku MI-GO! Rozmawiałem z nim we śnie, szlochał i błagał bym go uwolnił od męki wiecznego życia. Ostrzegał mnie przed tą grą. ONI zmusili mnie bym nieświadomie zamówił drugi egzemplarz tego bluźnierstwa. To sny są drogą, otwarli bramę srebrnego klucza i opanowali moich najbliższych – rodzinę i przyjaciół. Kiedy gramy wydarzenia na planszy mają miejsce w rzeczywistości. Jak myślisz skąd ta nagła powódź w Chinach, bunt umysłowo chorych w Grecji i deszcz meteorów w USA!? Każdy rzut kostką przybliża nas do końca wszystkiego, bramy się otwierają, potwory wychodzą na świat, jeszcze tylko kilka gier… Teraz to wiem, a wiedza ta wypala mój umysł i powoduje, że chcę przestać istnieć! Musisz ICH powstrzymać – zawiadom rząd i wojsko. Wszystkie egzemplarze tej przeklętej gry muszą zostać spalone a fabryka w Chinach zbombardowana, to jedyny sposób! Dla mnie jest już za późno, drzwi pękają pchane tytaniczną siłą – z jakich piekielnych głębi sprowadzili Shoggotha, ohydny fetor dochodzi aż tutaj, biorę brzytwę do ręki

Łukasz Małecki

– Gdzie podpisać?
– Nie trzeba – burknął listonosz spod daszku czapki.
Otworzyłem usta, zanim jednak zdążyłem cokolwiek powiedzieć, obrócił się na pięcie i ruszył schodami na wyższe piętro.
– Iwona, zamawiałaś coś? – krzyknąłem, zamknąwszy drzwi. Cisza.
Położyłem paczkę na stole. Dziwne – żadnego adresata, a z tyłu, w miejscu nadawcy, pojedyncze słowo: 3Dhole, pod nim zaś numer telefonu. Podrapałem się po głowie, próbując sobie przypomnieć, czy w przypływie zakupowego amoku nie skorzystałem z jakiejś internetowej promocji.
Może zawartość powie mi więcej? Rozerwałem brązowy papier i moim oczom ukazały się dwa granatowe pudła. Eldritch Horror, głosił tytuł. Kolejna gra. No tak, cóżby innego.
Z łazienki wyszła Iwona.
– Co to? – spytała, spoglądając z zaciekawieniem.
– Ty mi powiedz. Najwyraźniej znów coś zamówiłem. Żebym chociaż pamiętał, kiedy.
– Ale czemu dwie sztuki?
Wzruszyłem ramionami i przez chwilę wpatrywaliśmy się skonsternowani w przesyłkę. W ciszy wyraźnie rozbrzmiały kroki dolatujące z klatki schodowej.
– Czekaj, to chyba wraca listonosz. Zapytam go, czy to nie jakaś pomyłka.
Podreptałem do drzwi i otworzyłem w chwili, gdy mężczyzna przechodził obok.
– Przepraszam…
Podniósł wzrok i przez ułamek sekundy widziałem jego oczy, rozpalone do czerwoności niczym dwa węgle w ognisku. Słowa uwięzły mi w gardle, a mięśnie na moment odmówiły posłuszeństwa. Gdy w końcu odzyskałem nad sobą panowanie, już go nie było – zostało po nim tylko wrażenie lodowatego zimna, rozlewającego się po moim żołądku.
Przełknąłem ciężko ślinę. Stojąca w korytarzu Iwona obserwowała mnie bacznie spod zmrużonych powiek.
– Coś się stało?
Pokręciłem głową. Co miałem powiedzieć? Że widziałem faceta o płonących oczach? Przecież to jakiś koszmar… I wtedy przypomniałem sobie o numerze telefonu na opakowaniu. Wygrzebałem papier ze śmietnika. Jest i numer. Pierwszy sygnał, drugi…
– Dzień …obry, tu firma 3Dhole z siedzibą w …un…ich – trzaski w słuchawce zagłuszały głos automatu. – Naszym nadrzę… celem jest …atysfakcja klienta. …śli chcesz… – Tu nastąpiło wyliczenie opcji. – …śli chcesz …ączyć się z naszym …onsultantem, wciśnij 6.
Klik. Chwila ciszy, aż wreszcie:
– …hu f…gn. …hu f…gn. – I tak w kółko.
– Halo? Halo! – Rozłączyłem się zirytowany. – Nic z tego nie rozumiem. A ty?
Poczułem, jak stojąca za mną Iwona nachyla się, kładąc zimną dłoń na moim ramieniu.
– Cthulhu fhtagn – wymruczała mi do ucha uwodzicielskim głosem.

Michal Czerniawski

Niepewnie biorę drugi z egzemplarzy gry do ręki. Przyglądam mu się uważnie. Jest ciężki, dużo za ciężki. I zimny, całkowicie lodowaty w dotyku, choć przecież mamy maj, wokół jest bardzo ciepło. Moje dłonie, natychmiast i całkowicie instynktownie, zaczynają wolno przesuwać się po pudełku. Wodzę nimi powoli, z niemal ekstatyczną czcią, zupełnie jakby jakiś pierwotny instynkt podpowiadał mi, że mam do czynienia z czymś niezwykle cennym. Pod wpływem mojego dotyku pudełko, praktycznie niezauważalnie, zaczyna drgać. Tracę przytomność. Nie wiem ile czasu upływa – minuty, a może godziny? Gdy wreszcie udaje mi się ocknąć, cały pokój jest pogrążony w rzadkiej mgle. Wydobywa się ona wprost z pudełka. Po chwili się rozwiewa. Wraz z powrotem do rzeczywistości odczuwam nagły skurcz całego ciała, paraliżujący pierwotny lęk, bo dociera do mnie co stało się przed chwilą: śniłem inny świat, widziałem tych, którzy czekają po drugiej stronie. Co konkretnie zobaczyłem? Nie pamiętam. Czuję, że było to coś przerażającego, poza ludzkim pojęciem, że nie chcę tego pamiętać. Mój umysł wyparł tamte wspomnienia, natychmiast wymazał je nadludzkim wysiłkiem woli. I wiem, że za żadne skarby świata nie chcę żeby wracały – mógłbym tego nie wytrzymać, oszaleć. Wtedy słyszę Go po raz pierwszy. Z początku niemal niezauważalny szept z czasem wzmacnia się. Dochodzi nie z zewnątrz, ale z samego środka mojego jestestwa. Zaczynam rozumieć słowa wypowiadane w starożytnym języku. Woła mnie. Już wiem, to nie jest zwykły egzemplarz, to prezent od Niego. To Jego wola sprawiła, że znalazł się u mnie. Jego mocą został wyjęty z zakamarków sklepowego magazynu, aby dziś znaleźć się w moim pokoju. On także wciąż tu jest i nie ma zamiaru odejść. Szepcze do mnie, kusi, opowiada o chwale pradawnych bóstw, grozi, żąda, składa obietnice. Roztacza wizję tego, jak to całkowicie niepozorne pudełko pozwoli mi otworzyć Bramę, wejść w duszną ciemność i wrzaski, do innego świata, Jego świata. Poznać prawdę. Boję się, tak bardzo nie chcę tam iść, próbuję uciec, wyrzucić go z mojej głowy… Ale On ma czas, woła mnie nieustannie, wzywa do siebie… Wiem, że nie przestanie… Wydaje się jakby trwało to wieczność, ale w końcu mu się poddaję. Chwytam mocniej egzemplarz gry, zimno przenika mnie do szpiku kości. Nie zważam jednak na to, nie zważam już na nic. Bezwiednie otwieram pudełko. To On prowadzi moje ręce gdy uważnie rozkładam zawartość, podpowiada słowa inkantacji i rytualne ruchy, które należy wykonać. Otwieram Bramę…

Piotr Brodziak

Możesz wmawiać sobie, że to zwykła pomyłka. Możesz oszukiwać się, że zamówienie składałeś „pod wpływem” i wszystko dwoiło Ci się w oczach. Możesz zrzucać winę na komunikaty podprogowe w reklamach flashowych na stronie sklepu. Możesz oszukiwać sam siebie, że Trolle maja miękkie serce i postanowiły uszczęśliwić Cię podwójnie.  Obydwoje wiemy jednak, że To się dzieje. Zaczęło się.
Trzy Trolle nigdy by nie popełniły takiego błędu. Cztery Trolle już owszem. Cztery Trolle! Przedwieczna groza zaczyna przenikać nasza obecną rzeczywistość. Pradawne istoty nie będą jednak toczyć otwartej walki. Najpierw przenikną nasze struktury by poznać ludzkie słabe strony.To zapewne jeden z Nich. Próbując wdrożyć się w firmie powielił pracę innego Trolla. Stąd podwójna zawartość zamówienia. Sprytnie. Zaczęli od najgroźniejszych dla nich przedstawicieli człowieczej rasy, którzy złamali zęby
na grach planszowych i karcianych i wiedzą jak radzić sobie z takimi kreaturami. Któż lepiej zna tajniki i słabości przedwiecznej rasy? Jestem pewien, że w pudełku znajdują się jakieś nadprogramowe karty. W nich zapewne kryją się superczułe nadajniki, które będą zdradzać lokalizację Obrońców Ziemi. Inwazja rozpocznie się wkrótce Pełną Parą….Od Ciebie zależy, czy zamierzasz z Nimi walczyć sam czy też potrzebujesz mojej  pomocy….

Aleksandra Lach

 Istnieje całkowicie racjonalne wyjaśnienie fenomenu pojawienia się
dodatkowego egzemplarza gry.
W zamówioną paczkę uderzyła nadgorliwa (więc pewnie japońska)
cząsteczka promieniotwórcza, co zapoczątkowało eksperyment z kotem
Schrödingera. Jak mówi popularne powiedzenie na bezkociu i rak  ryba,
więc zamiast futrzaka trafiło w „Przedwieczną grozę”.
Jednocześnie żywa i martwa, przy otwarciu zdecydowała się na
opcję przeżyciową.
Ponieważ w wypadku gry planszowej dostępny jest co najwyżej wariant
„nie umarła” najbliższą możliwą akcją była replikacja.
Skutkiem używania gry będzie nieunikniony zgon, bo:
1) trucizna, która musiała być użyta w doświadczeniu została
wchłonięta przez tekturę,
2) „Eldritch Horror: Przedwieczna Groza” żeby wykonać rozmnożenie
musiała obniżyć swój poziom życia. Skoro na początku był on zerowy to
teraz, będąc na poziomie polskiej dziury budżetowej, tak jak ona
zostanie zapewne wyrównany kosztem bogu ducha winnych graczy (którzy
naprawdę powinni być rozsądniejsi niż zadłużać się u istoty, która ma
więcej macek niż kieszeni).

Jak widać, nie należy ulegać panice – dodatkowa gra absolutnie
nie jest przeklęta.
Bardziej niepokoić trzeba się faktem, skąd wzięła się trucizna
niezbędna w całym tym procesie. Wariant optymistyczny, to okultysta –
amator w firmie wysyłkowej, który w swojej perfidności sfałszował
zamówienie i zagarnął dodatkową kwotę na zakup almanachu „Mhroczne
rytuały dla średnio zaawansowanych, tom 666.”
Pesymistycznej wersji lepiej nie rozważać i intensywnie grać z
nadzieją, że działania uboczne gry pozwolą zejść z tego świata z
ekstazą w oczach i kośćmi w ręce, zanim wariant drugi zapozna się z
książką adresową.