Do plecaka #3: Wikingowie: Burza mózgów

W krajach północy lata są krótkie, a zimy długie i mroźne. Życie było tu ciągłą walką z bezlitosną przyrodą: z chłodem, mrokiem, śnieżycami, z przejmującym wiatrem, z nagą skałą, której nie porasta żadna zieleń, z grozą ziejącą od ciemnych gór i głębokich parowów rozbrzmiewających wyciem wilków.
Ludzie, którzy zdecydowali osiedlić się na tej niegościnnej ziemi musieli być silni i wytrzymali, aby w ogóle przetrwać. Dla wielu z nich jedynym wyjściem były morskie wyprawy…

Chociaż w pierwszych wyprawach wikingów brało udział zaledwie kilka łodzi, to ich liczba stale wzrastała. Flota, która żeglowała na zachód – ku Anglii, Szkocji, Francji i Irlandii, liczyła już setki okrętów. Wikingowie przybywali jako napastnicy i grabieżcy, budząc wśród ludzi przerażenie. Ale ci sami wikingowie byli także kupcami i dobrymi administratorami. Zakładali miasta, między innymi  Dublin, i kolonie – jak Normandia we Francji.  Pomiędzy 879 a 920 rokiem skolonizowali Islandię, która z kolei stała się dla nich bazą do kolonizacji Grenlandii.

Odin i jego dzieci opasali ziemię kręgiem morza, a drzewo świata, jesion Yggdrasil, wyrosło, aby utrzymać ją w miejscu, zacieniać potężnymi konarami i podtrzymywać niebo…

Tematyka dalekich wypraw skandynawskich wojowników została wykorzystana przez Rafa Peetersa, belgijskiego projektanta gier logicznych w łamigłówce Wikingowie. Cztery statki – drakkary targane przez fale muszą dotrzeć do celu wyprawy, jakim są nieznane Wikingom ziemie zachodniej Europy. Ta wielozadaniowa (60 zagadek), sekwencyjna łamigłówka oparta jest o obroty, a nie przesuwanie bądź wykładanie elementów.
Aby lepiej zrozumieć zasady gry, zapoznajmy się z zawartością pudełka:

  1. plansza
  2. 4 statki – drakkary
  3. 9 kafelków morza
  4. 4 strzałki celów (czerwona, żółta, zielona, niebieska)
  5. zeszyt z 60 zadaniami o 4 poziomach trudności wraz z odpowiedziami

Nadeszła w końcu wiosna, a kiedy wczesnym latem uśmiech słońca rozjaśnił morze, Geirrod i Agnar spuścili znowu swoją łódkę na wodę i szykowali się do odpłynięcia…

Wybieramy zadanie i umieszczamy na planszy elementy gry: 9 kafelków morza, statki i strzałki celów. Manewrujemy kolorowymi drakkarami wśród morskich wirów tak, aby ostatecznie każdy z nich znalazł bezpieczną przystań przy wskaźniku o tej samej barwie. Co ciekawe w Wikingach możemy przesuwać wyłącznie same łodzie, nie zaś okrągłe elementy symbolizujące morskie fale. Okręcając jeden statek będziemy wprawiać w ruch pozostałe. Czasem zmiana położenia nie będzie możliwa przed obróceniem innego drakkaru.

Zadania oparto o mechanikę obrotów, znaną z wcześniejszej gry tego autora – Metro. Ponownie są dość trudne – wyobrażenie sobie obracających się kół i ich wzajemnego oddziaływania na siebie zajmuje sporo czasu i obciąża szare komórki – stad zapewne podtytuł łamigłówki – Burza mózgów ;)
Najpewniej dlatego, wśród 60 zadań nie znajdziemy poziomu trudności „wizard”  znanego z serii IQ – dostępne wyzwania są wystarczająco trudne (zwłaszcza te z poziomu „expert” i „mistrz”).

Wykonanie zachwyca. Przestrzeń jest dobrze zagospodarowana, wszystko ma swoje miejsce, a elementy są precyzyjnie wykonane. Bardzo ciekawym rozwiązaniem jest wprowadzenie obracających się kafelków, które mają obrazować ocean. W zestawie znajdziemy 4 figurki statków, które w neico bajkowy, lecz trafny sposób oddają wygląd wikińskich drakkarów. Łamigłówka pod względem wizualnym to dla mnie ideał – żywe, przyciągające uwagę kolory, figurki statków (podbiły moje serce) i błękitna plansza. Nie sposób przejść obok Wikingów obojętnie!

Techniczne rozwiązanie sposobu przesuwania elementów jest rewelacyjne – w trakcie gry będziemy obracać statki, które z kolei będą wprawiały w ruch pozostałe elementy. Wszystko to odbywa się płynnie bez wyczuwalnego tarcia.

W mojej opinii Wikingowie to wyśmienita łamigłówka. Wymaga naprawdę sporego myślenia i wyobraźni. Każde zadanie da się rozwiązać, ale jak zawsze w przypadku SMARTa wymaga to nieco czasu. Poziom trudności jest naprawdę wysoki szczególnie, gdy nie chcemy polegać tylko na metodzie prób i błędów.
Dzieci na pewno zachwycą się grą, lecz na wyższych poziomach trudności może im ona sprawiać nie małe problemy.

– Płyńcie, moje dzieci – powiedział mężczyzna (…) posyłający rycerzy na bitwę. – Przybyliście do nas jako dzieci, odpływacie jako młodzieńcy, wysocy i silni. Przed wami całe życie. Przeżyjcie je godnie, a potem przybądźcie do pełnej szczęścia Walhalli (…) Łódka oddalała się, ślizgając po wodzie, a kiedy Agnar i Geirrod obrócili się, zobaczyli na brzegu wspaniałe postacie Odina i Frigg

Anglojęzyczna reklama łamigłówki (przedstawia mechanizm ruchu drakkarów):

Polska edycja ukaże się na przełomie sierpnia/września nakładem wydawnictwa GRANNA.

Dziękujemy wydawnictwu Granna za przekazanie przedpremierowego egzemplarza do recenzji.

***
Obraz wikingów zakorzeniony w kulturze popularnej nie przekazuje historycznej prawdy. Niech za przykład posłuży, że najprawdopodobniej ci okrutni, świetnie zorganizowani Skandynawowie nigdy nie nosili rogatych hełmów.

***
Budowane przez wikingów statki, drakkary, osiągały prędkość powyżej 10 węzłów (20 km/h). Masa tych płaskodennych łodzi wynosiła często około 18 ton. Drakkary wyposażone były zarówno w wiosła, jak i prostokątne żagle. Oprócz drakkarów wikingowie budowali również knary i byrdingi – statki handlowe używane przede wszystkim na wodach Bałtyku. Sekrety nawigacji, które pomogły tym wytrawnym żeglarzom w ich morskich podbojach, do dziś nie są w pełni poznane. Wedle norweskich sag i pieśni wikingowie prowadzili swoje statki z pomocą zagadkowych „kamieni słonecznych” – dzięki ich obserwacji można określić położenie słońca z dokładnością do 2,5 stopnia.

***
Yggdrasil – ten potężny jesion to kosmiczne drzewo, którego korzenie były fundamentem świata. Zapewniał stabilność, stając się jednocześnie drzewem życia i śmierci. Jego konary wplecione były w dziewięć mitycznych krain.

***
Odyn był najpotężniejszym wśród bogów. Roztaczał swoją władzę nad niemal każdą dziedziną życia ludzkiego, od poezji po wojnę. A dawni Skandynawowie mieli powody, by rwać się do walki. Każdego, kto poległ w bitwie, czekała nieopisana przyjemność, które odtąd miała trwać aż po Ragnarök, zmierzch znanego świata – niezmącone szczęście w Walhalli, w pałacu samego Odyna.

PS
Polecam również produkcję telewizyjną History Channel „Vikings”, opowiadającą historię Ragnara Lothbroka – legendarnego nordyckiego jarla, który w IX wieku czele wikińskiej floty dopłynął do Anglii i Francji.

Pozdrawiam
Iwona