LCGeek #5: Serce LCG

Ten wpis miał być inny…

Miał również pojawić się dopiero za tydzień…

Tylko dzięki przytomności jednego z użytkowników forum gry gry-planszowe.pl zorientowałem się, że opisując gry LCG zapominam o przybliżeniu zasad działania ich podstawowej, wspólnej dla wszystkich tytułów mechaniki – budowania talii (ang. deckbuilding). Czytaj więcej

LCGeek #4: Dla Ciebie, dla rodziny

Przeczytawszy trzy poprzednie wpisy wiesz już czym są karcianki wydawane w formacie LCG. Wiesz dlaczego cenię je bardziej od klasycznych gier kolekcjonerskich, wiesz również, że na 100% nie uda mi się napisać wszystkiego o czym myślę pisząc ten wstęp :D
Pytanie na dziś brzmi – czy wiesz kim jesteś? Czytaj więcej

Do plecaka #2: Piętaszek – czyli przypadki Robinsona

Piętaszek wspiął się na jedno z wzniesień na wyspie, by jak co dzień obserwować piękno dzikiego lądu. Nic nie mogło zakłócić spokoju, który go otaczał, ni szumu fal, w który się wsłuchiwał. Przynajmniej tak mu się wydawało…
Rozbitek? – pomyślał tubylec, gdy tylko zauważył mężczyznę biegnącego przez plażę. Krzyczał, wymachiwał rękami – gorzej być nie mogło. Zawsze robią to samo: wpadają w panikę.

Czytaj więcej

LCGeek #3: It’s Alive!

Kronikarski obowiązek spełniony. Dzięki poprzednim wpisom znacie już główne założenia modelu wydawniczego CCG, a także skróconą historię ewolucji, jaką ten przeszedł pod skrzydłami wydawnictwa Fantasy Flight Games. Wpisy te stworzyłem przede wszystkim po to, by kolejne otrzymały odpowiednie tło, dzięki temu wszyscy nowi w temacie zrozumieją jak interesującym z perspektywy gracza wydarzeniem było wprowadzenie na rynek modelu LCG.
Wolny od historii, można by rzec – nareszcie! – przechodzę do konkretów. Czytaj więcej

Do plecaka #1: Rush hour

Rozpoczęło się lato, za oknem piękna pogoda. W związku z tym postanowiliśmy wystartować z nowym cyklem: „Do plecaka”.
Znajdziecie w nim opisy i recenzje łamigłówek logicznych oraz gier, które będą nam towarzyszyły na spacerach, wycieczkach i letnich piknikach. Czytaj więcej

LCGeek #2: Świt Żywych Karcianek

W przypadku karcianek kolekcjonerskich recepta na sukces wydaje się „banalnie prosta”, wystarczy zainteresować potencjalnych odbiorców sprawnie działająca mechaniką, przyprawioną szczyptą intrygującego uniwersum, a wszystko to okrasić cieszącymi oko grafikami.
Słyszycie już szum ochoczo wzbierających fal? Oto gracze-kolekcjonerzy niczym woda puszczają w obieg finansowy młyn wydawnictwa…

Czytaj więcej

LCGeek #1: Blaski i cienie CCG

Kolekcjonerskie gry karciane (w skrócie z ang. CCG lub TCG) – demon, który swoją potęgą przerażał i fascynował mnie przez bardzo długi czas…
Od najmłodszych lat uwielbiałem gry karciane, nie tylko z powodu samej radości grania, lecz po części z racji niejednokrotnie bajecznego (w dzieciństwie dosłownie) wyglądu kart. Niestety, gdy faza kolekcjonowania kolejnych talii „Czarnego Piotrusia” minęła, a wraz z upływem lat na horyzoncie zaczęły pojawiać się poważniejsze tytuły zorientowałem się, że karcianki CCG to rozrywka obarczona kilkoma uciążliwymi cechami… Czytaj więcej

Mice and Mystics – czyli w czym tkwi klimat?

(Uwaga – poniższy tekst powstał w oparciu o błędnie odczytane zasady! Zostaje na stronie w formie ciekawostki pokazującej, jak wiele w odbiorze gry może zmienić jedna drobna pomyłka. Nowa recenzja, napisana na podstawie poprawnych rozgrywek dostępna jest TUTAJ.)

Książę Collin bacznie obserwował najciemniejszy kąt kuchni. Wśród kurzu i resztek jedzenia poruszały się niewyraźne kształty… Mieli coraz mniej czasu, a ten który im jeszcze pozostał nieubłaganie zdążał ku wydarzeniom malującym się w ponurych barwach. Musieli podjąć decyzję natychmiast – kierują się bezpośrednio do ogrodu, czy zaryzykują pomoc pannie Maggie? 

Heroizm zwyciężył i chwilę później cała gromada siłowała się z obluzowanym kaflem podłogi. Marmurowa płyta okazała się nie lada wyzwaniem, lecz w końcu udało się uzyskać odpowiednią szczelinę. Niestety, nie było im dane odpoczywać zbyt długo, gdyż nim się obejrzeli otoczyły ich karaluchy. Kiedyś zapewne by ich nie zauważyli, lecz teraz, gdy każdy z nich mierzył zaledwie kilka cali wzrostu insekty stanowiły całkiem realne zagrożenie. Za króla! – krzyknął Collin i rzucił się na wroga z miniaturowym mieczem…

W tej samej chwili w innym miejscu i czasie trzy niewielkie sześciany potoczyły się po drewnianym blacie, dwie pary oczu z uwagą śledziły każdy obrót, by ostatecznie dać wyraz swemu rozczarowaniu – gdzieś pośród murów zamku 4 szare myszy przegrywały walkę.  Czytaj więcej